‘WYSPA SAL? CO TAM ROBIĆ? PRZECIEŻ POZA PLAŻAMI TAM NIC NIE MA! ” – mówili. Gdybyśmy zapytali tych osób czy próbowali  zapuścić się w głąb wyspy, udać się na trekkingi, zobaczyć ją z różnych punktów widokowych i perspektyw, zapewne otrzymalibyśmy odpowiedź negatywną. To prawda, że wyspa jest mała, surowa w swoim ukształtowaniu, i można ją na upartego zwiedzić po łebkach w 1 dzień [znajdziecie takie oferty w centrum Santa Maria już za 25-30EUR od osoby i będziecie się kisić w jednym samochodzie z innymi ludźmi i odhaczać każdy punkt ogólnie znanego programu w każdym lokalnym biurze podróży]. Natomiast jeśli włączymy w plan trekkingi oraz inne aktywności na miejscu, np. windsurfing, kitesurfing, nurkowanie z rurką, nurkowanie z butlą, buggy, zjazd tyrolką [zipline] z Serra Negra, zatrzymamy się na chwilę i wczujemy w klimat miasteczka Santa Maria [które swoją drogą inaczej wygląda niż w ”przedpandemicznych” czasach] oraz Palmeiry, to wtedy sprawa ma się inaczej. Szukaliśmy na miejscu kogoś, kto oprócz standardowych miejsc [choć nie wszystkie chcieliśmy zwiedzić] zabierze nas na piękne punkty widokowe tak, abyśmy mogli poznać wyspę ”z wysokości”. No i udało się!

Wyspa Sal nie ma na swoim terenie de facto gór ani wysokich szczytów, sporo tutaj powulkanicznych wzniesień. Najwyższe wzniesienie to Monte Grande na jej północy o wysokości 406m npm. Sama wyspa na samym początku miała inną nazwę: ”Llana’ [czyli ”płaska”], dopiero potem zamienioną ją na ”Sal” [pol. sól] ze względu na odkrycie ogromnych złóż soli. Jest określana rzeczywiście jako najbardziej płaska wyspa Republiki Zielonego Przylądka z pięknymi plażami z białym piaskiem. Wyspa ma tylko 13km długości i 12km szerokości. Bez auta 4×4 łatwo dostać się lokalnymi drogami głównie do stolicy, Espargos, z Santa Maria [lokalnym busikiem zwanym ALUGUER za 1EUR/os.], potem trochę ciężej do Palmeiry, ale można dorwać taxi za kilka EURO. Jeśli chcecie sami się tam dostać, to możecie wypożyczyć samochód za 50-70EUR + ubezpieczenie [da się wykupić pełne ubezpieczenie, niech nikt Wam nie wmawia, że to niemożliwe; tylko jak widzicie cena wynajmu jest zaporowa, a poza tym nie dojedziecie wszędzie sami zwykłym samochodem].  Co do północy wyspy jak i ogółem jazdy bezdrożami wzdłuż linii brzegowej i przez pustkowia auto 4×4 jest konieczne. Jeśli wyznacznikiem udanego urlopu dla Was jest zieleń i łagodny klimat, to rzeczywiście lepiej wybrać inny kierunek podróży [lub inną wyspę Republiki Zielonego Przylądka]. Sal jest niesamowicie wietrzną wyspą [to taka ”Fuerteventura Republiki Zielonego Przylądka”] o księżycowych widokach.

Na ten moment dostanie się na inne wyspy Republiki Zielonego Przylądka z Polski jest niemożliwe, ale można próbować  na miejscu jeśli tylko macie: 1) wystarczająco dużo czasu [w ostatnim okresie rzekomo promy pomiędzy wyspami pływały bardzo nieregularnie i często anulowano rejsy w ostatnim momencie, więc przy tygodniowym pobycie na Sal może to być niewarte zachodu],  2) nie przerażają Was koszty [tu bardziej w kontekście lotów, które tanie nie są: mniej więcej kosztują tyle, co loty do Europy], i 3) kolejne testy covidowe nie są dla Was przeszkodą.

JAKIE MIEJSCA ZNANE I MNIEJ ZNANE UDAŁO NAM SIĘ ZOBACZYĆ?

1.Solanki w okolicy Santa Maria 

2.Widok na Kite Beach [ulubioną plażę kitesurferów] i okolicę ze wzgórza SERRA NEGRA [104m npm]

3.BAIA DA PARDA – SHARK BAY z rekinami cytrynowymi,czyli lemon sharks!!! Jest ich całe mnóstwo w zatoce. Natomiast miejscowi na miejscu pilnują, żeby zbyt blisko do nich nie podchodzić i ich nie spłoszyć. Jeśli nie macie butów do wody, zapłacicie 2EUR/os. za ich wypożyczenie.

4. Port w Pedra de Lume z połowami BUCIO – ślimaków morskich i innych stworzeń, blisko której prężnie funkcjonował ”solny biznes”.

5. Widok na położone w kraterze wygasłego wulkanu solanki Pedra de Lume z jednego z brzegów krateru. Można zrobić taki 4,5-kilometrowy trekking wokół krateru:) zamiast tłumnie wchodzić do solanek 😛 [Wiadomo, że jeśli ktoś nie miał okazji sprawdzić jak to jest unosić się na mocno zasolonej wodzie, to pewnie będzie chciał poczuć to na własnej skórze. My mamy to już za sobą:)]

6. Pominęliśmy Monte Curral w Espargos, na którą jadą autentycznie wszyscy – jest to żelazny punkt każdej wycieczki i od razu ruszyliśmy w kierunku miejsca znanego z efektu FATAMORGANY –> TERRA BOA . Na zdjęciu ciężko było uchwycić ten efekt, ale nasz miejscowy Francisco wkręcił nas  w zabawy z perspektywą 😀

7. W Buracona początkowo skusiło nas miejsce zwane ”OKIEM WODY” [Odjo d’Agua], natomiast samo oko okazało się słabe.. w rzeczywistości bardziej podobała nam się dalsza okolica z naturalnymi basenami wyrzeźbionymi przez skały. Wstęp do Odjo d’Agua kosztuje 3EUR od osoby i w sezonie jest tam bardzo tłumnie.

8. REGONA – to tutaj można popływać w naturalnych źródłach poza ”kompleksem” BURACONA

9. PALMEIRA – urokliwa kolorowa mieścina, w której zatrzymał się czas!

10. MONTE LEAO [LWIA GÓRA] to wzgórze o wysokości 160m npm [wg Google, 220m npm wg naszego miejscowego przewodnika] z pięknymi widokami. Przy odrobinie szczęścia można wypatrzeć ze szczytu humbaki i delfiny śmigające po wodach Atlantyku.

11. MURDEIRA – to tutaj można ponurkować z rurką wypływając w tym celu do wodnych jaskiń. 12. ESPARGOS – wrzucamy fotkę ze stolicy – to tam zatrzymaliśmy się na lokalne jedzenie za 4EUR/os, ale samego miasta nie zwiedzaliśmy.

13. SANTA MARIA – nasza mieścinka, która od roku wygląda zupełnie inaczej niż przed pandemią, a to za sprawą pewnej Włoszki , która zmobilizowała miejscowe dzieciaki do pomalowania na kolorowo budynków miasteczka i ożywiła wizerunek tego miejsca. Na miejscu warto wybrać się po godz. 8:00 na słynny pomost SANTA MARIA PIER i podglądnąć miejscowych sprzedawców ryb oraz rybaków.

CO JESZCZE ROBIĆ NA WYSPIE SAL?

1. Pójść na SNORKELLING od 25EUR od osoby. Można zobaczyć podwodną figurę Jezusa z Rio de Janeiro jak i poobserwować piękne życie podwodne. [Zdjęcie z pinterest.com]. Sporo też jest ofert szkół nurkowania ze scubadiving’iem. A jak kogoś nie rusza nurkowanie, ale chciałby ekskluzywnie odpocząć na katamaranie, to taką opcję też znajdzie.

2. Spróbować windsurfingu i kitesurfingu.Wyspa charakteryzuje się niesamowitymi warunkami do uprawiania wielu sportów wodnych.

3. Zjechać tyrolką ze wzniesienia SERRA NEGRA za 45EUR [zdjęcie z profilu fb Lana Tours Lopes naszego Francisco].

4. Wybrać się na ekstremalną jazdę BUGGY za 45EUR/1h/2 osoby lub 90EUR/2h/2osoby. W wielu ofertach są też quady. Mamy namiar na gostka, który organizuje tę atrakcję w dobrej cenie. Jeśli ktoś z Was będzie zainteresowany piszcie do nas na facebookowym profilu:)

5. Jeśli jesteście spragnieni zieleni to możecie odwiedzić ogród botaniczny Viveiro niedaleko Santa Maria. Wstęp kosztuje 5EUR.

__________________________________________________________

Podsumowując 1 tydzień na wyspie Sal w zupełności wystarcza, nawet jak będziecie chcieli dotrzeć do jeszcze innych punktów chociażby trekkingowych, jak np. Cagarral. Co do północy wyspy i najwyższego szczytu Monte Grande w okresie zimowym trzeba tam bardzo uważać, bo wiatr najmocniej wieje po tamtej stronie wyspy, dlatego nasz Francisco odradził nam to miejsce teraz ze względu na nasze bezpieczeństwo. Północna linia brzegowa jest rzekomo bardzo niebezpieczna.

Jeśli chcecie skorzystać z usług ”Franka” – Francisco, to kontaktujcie się z nim na watsappie: +238 955 66 31 lub przez profil na facebooku: Lana Tours Lopes. Facet oprócz portugalskiego mówi jeszcze w językach: angielskim, hiszpańskim, włoskim i francuskim. Jest bardzo skromny, słucha czego oczekują od niego ludzie podczas wycieczki, nie narzuca sztywnego programu. Ucieszył się jak powiedzieliśmy, że chcemy, żeby nas zabrał oprócz standardowych miejsc na wzniesienia i punkty widokowe wyspy. Całe auto mieliśmy dla siebie i za intensywny dzień zapłaciliśmy naprawdę rozsądną cenę. Francisco przystał na naszą propozycję eksplorowania wyspy zaczynając bardzo wcześnie rano przed godz. 8:00 zanim inni turyści ruszą w teren.

Na wzniesieniach, na których byliśmy nie spotkaliśmy nikogo. Wyjście na ”szczyty” zajęło nam w każdym przypadku nie więcej niż 20min [idąc szybkim tempem bez przystanków], naprawdę nie są problematyczne poza wszechobecnym piachem pod stopami, pyłem, wiatrem i wysokimi temperaturami 😀 [Niekoniecznie będzie to przyjemna forma spędzania czasu dla dzieci – nad tym warto by było się zastanowić – to tak wyprzedzając Wasze pytanie].

Wiemy, że ogromną popularnością wśród turystów z Polski przyjeżdżających na wyspę Sal cieszy się niejaki B.Biedronka prowadzący wycieczki ”po polsku”. Z całym szacunkiem, ale ten facet nie jest tym za kogo się podaje. Nie pochodzi z Wysp Zielonego Przylądka, a z Gwinei Bissau – to po pierwsze. W dalsze kwestie nie będziemy się zagłębiać.  Możemy Wam polecić Franka z czystym sumieniem. A jeśli chodzi o dzieciaki na pewno będą się świetnie bawić przy zdjęciach, które Franek robi. Lubi bawić się perspektywą i cały czas wykorzystuje swoje pomysły:)

Oprócz powyższych widoków z trasy Franek zabierał nas oczywiście na dzikie plaże i zatrzymywał się wszędzie, gdzie tylko mieliśmy ochotę.

Wiadomo, że jazda w taki sposób jak na zdjęciu wyżej kończy się tym, że jesteście cali w piachu i wytrzepani na maksa – choć trzeba przyznać, że siedzenia mieliśmy bardzo wygodne:) Zawsze można wybrać opcję z jazdą standardową w środku samochodu:)

TO JAK? PRZYZNACIE, ŻE WYSPA SAL TO NIE TYLKO SAME PLAŻE? CO BYŚCIE DODALI JESZCZE DO LISTY RZECZY DO ZROBIENIA NA WYSPIE? W SEZONIE MOŻNA PODOBNO TEŻ PODGLĄDNĄĆ ŻÓŁWIE CARETTA, A CAŁOROCZNIE SKORZYSTAĆ Z WIELU DODATKOWYCH ATRAKCJI  DLA AKTYWNYCH [LOOKNIJCIE NA ZDJĘCIA PONIŻEJ Z CENAMI]. MY POLECAMY JESZCZE OCZYWIŚCIE LOKALNĄ KUCHNIĘ! A PISALIŚMY SZERZEJ NA TEN TEMAT TUTAJ. 

 

10 Replies to “CABO VERDE: WYSPA SAL – co robić na miejscu?”

  1. Dzięki Wam skontaktowaliśmy się z Frankiem jeszcze z Polski i facet nas naprawdę nie zawiódł. Kiedy słyszeliśmy opowieści Polaków z hotelu odnośnie objazdówek z Itaki lub od Pana Biedronki i zestawialismy je z naszymi wszyscy zazdrościli miejsc, które dane nam było zobaczyć. Serdecznie polecam gościa wszystkim, ma swoje miejscówki, ciekawe opowieści o każdym z miejsc i do tego na każdym kroku dba o bezpieczeństwo swoich kompanow podróży. Rewelacja!

    1. Bardzo Wam dziękujemy za te słowa! Franek zaczynał jako bardzo skromny człowiek, cieszymy się, że się tak rozwinął i, że dołożylismy do tego własną cegiełkę. I Wam serdecznie dziękujemy, że również go polecacie. Normalnie aż się łezka w oku kręci. Chłopak zasługuje na wszystko, co najlepsze. Pozdrawiamy serdecznie!

      1. Wasz Franek to teraz shic (nickname i nie mylić z sik) i jest zabookowany do końca grudnia 🙃

  2. Cześć 🙂 Byliśmy na Sal w okresie IX / X 2021. Bardzo przydatne okazały się Wasze rady i wskazówki.Na miejscu
    skontaktowaliśmy się z Frankiem i razem z nim zwiedziliśmy wyspę. Naprawdę bardzo miły ,skromny i niezmanierowany człowiek. Wrażenia super.
    Pozdrawiamy -Tomek i Maryla.

    1. Czesc Tomku! Bardzo nam miło, że trafiliscie do Franka i, że moglismy się do tego przyczynić:) chłopak naprawdę zasługuje na to:) Cieszymy się, że się podobało:) pozdrawiamy Was ciepło:)

  3. Dwa tygodnie temu wróciliśmy z Sal i podobnie jak Wy zwiedzaliśmy wyspę na własną rękę a konkretnie na własne koła😜 Wypożyczyliśmy rowery i to na dodatek miejskie😁 Przy wietrze jaki tam wieje i tamtejszych” drogach” w oczach lokalsów zostalismy bohaterami😉 Czytając Wasz artykuł bardzo żałuję, że nie wpadł mi w oko przed wyjazdem, mam na myśli Franka i jego zakątki. Pan B.Biedronka to nawet spoko gość (spotkaliśmy go na trasie z grupą Polaków) ale to klasyczna komercja, nie dla nas. Czuję, że Wasz Franek byłby też Naszym Frankiem. Oprócz miejsc, o których piszecie, trafiliśmy na cmentarz 5km od Espargos
    ( byliśmy w czasie Święta Zmarlych), znaleźliśmy tam nietypowy nagrobek – młodego piłkarza. W krajach, które odwiedzamy staramy się bywać również w nekropoliach a te potrafią nieźle zaskoczyć! Cmentarz w Espargos a właściwie na jego obrzeżach, uwieczniłam na zdjęciach i ku mojej ogromnej stracie zdjęcia przepadły, bo skradziono mi telefon. Nigdzie nie mogę znaleźć fotek z tego miejsca a chciałam znajomym pokazać ten wspomniany nagrobek piłkarza😪 Macie na to jakąś radę czy pozostaje nam wrócić na Sal? 😉 Pozdrawiam i gratuluję swietenej reporterskiej roboty, ja póki co tylko fotoksiazki ogarniam 😜

    1. Wow! Ogromny szacun za zwiedzanie wyspy na rowerze! To musiała być prawdziwa przygoda:) Straszna szkoda z tym telefonem! Wiemy co to znaczy być okradzionym w podróży.. u nas zdarzyło się to w Malezji i Boliwii, za to na Sal zostawiliśmy drona, który zbzikował i poleciał hen daleko w ocean i nie chciał wrócić 😀 Na pewno Franek by Wam spasił, jesteśmy tego pewni:) No cóż, na Sal można zawsze wrócić… ale odzyskać zdjęcia rzekomo też się da, bo zapisują się w chmurze Google chociażby, także spróbujcie sił:) Powodzonka i dzięki za ciekawą wskazówkę z tym nagrobkiem:)

  4. Aaa, zapomniałam dodać, że świetnie się bawiliśmy z maleństwami Caretta Caretta. Pomimo, iż sezon wylęgania minął, trafiliśmy na spóźnialskich i to właśnie one dostarczyły nam kolejnych kabowerdyjskich atrakcji! Przeurocze😙

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *