PURA VIDA! Hasła kulinarne Kostaryki to m.in. GALLO PINTO, CASADO, PICADILLO ARRACACHE, VIGORONES czy PATACONES ! Jeśli planujecie odwiedzić ten kraj koniecznie musicie spróbować tych lokalnych specjałów. Wizyta w Kostaryce będzie równie niekompletna bez skosztowania trunku GUARO czy lokalnego karaibskiego rumu! Żebyście więc byli dobrze przygotowani i nic [=prawie nic:P] Was nie ominęło, mamy dla Was masę kulinarnych propozycji spisanych na świeżo po naszym powrocie z kraju zamieszkałego przez los TICOS [tak mówią sami na siebie Kostarykańczycy :D].

Znajdziecie tutaj opcje zdecydowanie niskobudżetowe. Kostaryka do tanich krajów nie należy, ale da się ją zwiedzić za rozsądne pieniądze, o czym możecie doczytać w naszym poprzednim poście–> KLIKAJĄC TUTAJ . Ogółem w naszym przypadku jedzenie z napojami [w tym alkoholem, którego mało nie pijemy :P] na miejscu wyniosło nas 1500zł za 2 osoby na 2 tygodnie [czyli 53zł /os./ dzień]. Samo jedzenie na osobę wychodziło 35zł /dzień, co wiele osób uważa za niemałe zaskoczenie orientując się zwłaszcza w standardowych cenach posiłków w restauracjach. W knajpach: barach i restauracjach dolicza się 13% IVA/czyli VAT/ + 10% servicio /obsługa/, dlatego rachunek znacznie się powiększa. Należy zwrócić uwagę na drobny druczek na dole karty menu: ,,Los precios no incluyen los impuestos” – ,,Ceny nie zawierają podatków” albo na odwrót: ,,Los precios incluyen los impuestos” /=,,zawierają je”, i tak mielismy np. w Alajueli w kapitalnej taniej knajpce LOS CEVICHITOS położonej niedaleko Parque Central. To tam jedliśmy ceviche za pół ceny w stosunku do tego, co nam serwowano w karaibskim Puerto Viejo [tam było ogółem najdrożej!, ale klimacik miasteczka był super]. Ogółem w restauracjach jadaliśmy bardzo mało, głównie stołowaliśmy się w tzw. sodas [lokalnych barach mlecznych], ale sporo jedzenia przyrządzaliśmy też sami. Generalnie staraliśmy się spróbować wielu opcji, a w wielkim skrócie kosztowym wyglądało to w ten sposób:

 

Jedzenie w najtańszych miejscach, sodas

od 2.000/2.500zł /os. –12/ 15zł/os. ; w tym wliczone napoje

Prawie codziennie 1x dziennie /10dni/

 

Gotowanie samemu we wspólnych kuchniach dostępnych na terenie hoteli/hosteli/guesthouse’ów;

10zł / os./ danie, w tym już wliczone napoje i alkohol

8-10dni

Jedzenie w restauracjach [wybieraliśmy te tańsze]

70-100zł /rachunek dla 2 os.

/4x skorzystaliśmy/ Ceny wysokie, do rachunku dodają: 13% IVA/VAT & 10% servicio/obsługa

Street food, np. vigorones [na zdjęciu], chicharrones czy szaszłyki z mięsem

od 1.000c/6zł [szaszłyk];

3.500zł/21zł [duże vigorones]

 

NAPOJE

 

 

 

rum RONRICO – 30zł,

guaro Il Cacique – od 21 do 30zł,

piwo Imperial 1l – 9zł;

panamski rum Cortez -1l – 30zł [ w Puntarenas]

Listę cen poszczególnych produktów z supermarketów jak i potraw, które skosztowaliśmy znajdziecie na końcu tego wpisu. Będzie tam też lista miejsc, w których jedliśmy dane potrawy. A teraz przechodzimy do tradycyjnych kostarykańskich dań oraz specjałów!
  1. GALLO PINTO [czyt. gajo pinto] – danie dosłownie tłumaczone jako ”malowany kogut” to tradycyjne kostarykańskie śniadanie, na które składa się głównie ryż z ciemną fasolką, smażony zazwyczaj z cebulą, czosnkiem, kolendrą i przyprawami. Oprócz ryżu z fasolką na talerzu dostajecie jeszcze jajecznicę i PATACONES [smażone platany, czyli jedne z wielu gatunków lokalnych bananów]. Może nie wygląda to zbyt apetycznie, ale smakuje całkiem nieźle 😀 Na wybrzeżu karaibskim Kostaryki do ryżu dodaje się też trochę mleczka kokosowego.
  2. W sodas zamawia się zazwyczaj tzw. CASADO [dosłownie tłumacząc: żonaty], czyli typowy pożywny codzienny posiłek serwowany mężowi po ślubie. Do wyboru macie wołowinę [carne de res], rybę [pescado] i kurczaka [pollo/ czyt. pojo], a do tego dostajecie ryż [arroz], ciemną fasolkę [frijoles/ czyt. friholes] we własnym sosie, warzywka, sałatkę i patacones + refresco [coś do picia: np. agua de sandia/pina/fresa – świeże soki, np. z arbuza/ananasa/truskawek]. W Tamarindo w sodas sprzedawano CASADO za 2.5000zł/15zł, na wybrzeżu karaibskim już drożej, bo powyżej 300oc/18zł i raz doliczono nam jeszcze 10% za obsługę [czego normalnie w sodas się nie robi]/ była to Soda Mirna dokładnie/. Często w tamtym regionie dodaje się też sos karaibski do potraw. Częstym pytaniem co do casado jest jak chcecie mieć przyrządzoną rybę. Dostajecie zazwyczaj 2 propozycje: ”empanizado” – czyli w panierce lub ‘‘al ajillo” – czyli smażone w czosnku. Nie polecamy zamawiać wołowiny, bo niestety dostaniecie ”kapcia” na talerzu, tak potwornie ją wysmażają i potem trzeba się męczyć z twardym mięsem. Na zdjęciu bardzo przyjemna soda w Tilaran, gdzie spróbowałam przepysznego casado z rybką.
  3. PICADILLO ARRACACHE [czyt. pikadijo arrakacze]to picadillo z ziemniarą jadalną/arakacznikiem [lokalnym warzywem korzennym, które nam osobiście nie podeszło]. Samo picadillo jest bardzo popularnym daniem w krajach latynoskich. To po prostu danie z kawałków mielonego mięsa z warzywami, przyprawami i sosem kreolskim serwowane na małej tortilli. Picadillo arracache jest typowym kostarykańskim specjałem, bardzo specyficznym w smaku i jak to powiedział właściciel knajpki w Alajuela, ”żeby polubić arracache trzeba jeszcze kilka razy go spróbować” – to tak jak piosenka, którą słyszysz w radio za pierwszym razem i Ci nie podchodzi, ale jak słyszysz ją już za 5tym razem zaczynasz nieświadomie nucić ją w myślach 😀. Zdecydowanie bardziej spasowało nam PICADILLO PAPAS z ziemniakami i ostrzejszym sosem, podczas, gdy z arracache wydawało nam się mdłe w smaku.
  4. SOPA DE MONDONGO [zupa z flaków] to nic innego jak ”flaczki” tylko po kostarykańsku [z marchewką, papryką, pomidorami, maniokiem, kukurydzą, cebulą i czosnkiem]. Na wybrzeżu karaibskim próbowaliśmy tej zupy i przypominała nam bardziej ziemniaczankę, w której flaczki są jednym z dodatków.
  5. VIGORONES – podawany na liściu bananowca ”mix” z chicharrones [chipsami ze skóry wieprzowej], kawałkami soczystego mięska, limonką, warzywami w pikantnym occie, ostrymi papryczkami oraz sporą ilością juki [warzywo spożywane przez los ticos w dużych ilościach]. Vigorones są sprzedawane jako jedzenie uliczne [lokalnie: la comida callejera] i to właśnie one zyskały miano naszego ulubionego kostarykańskiego żarełka. To street food popularny w Puntarenas, mieście, gdzie ogółem najbardziej zasmakowało nam lokalne jedzenie.Juka jest przyrządzana w Kostaryce również jako yuca frita – smażona juka wyglądająca jak grubsze frytki. Robi się również yuquitaschrupiące kulki z juki nadziewane serem, a, mało tego, jeśli będziecie mieli okazję spróbować smażony kwiat juki [FLOR DE ITABO], to się nie zawahajcie! My niestety nie natrafiliśmy na takie miejsce, gdzie można by było go degustować, a szkoda… Poniżej fotka z internetu jednego z dań z kwiatem juki [źródło: https://www.recetasdecostarica.com/2012/03/ensalada-de-flor-de-itabo.html , gdzie możecie podglądnąć przepis na sałatkę z kwiatów juki 🙂
  6. CEVICHE to oryginalnie peruwiańskie danie z surową rybą marynowaną w soku z cytrusów. W Peru smakuje oczywiście inaczej niż w Kostaryce, i sami mieliśmy już okazję to sprawdzić. Wytłumaczono nam, że limonka używana do ceviche peruano [ceviche peruwiańskiego] jest zupełnie inna niż ta, której używa się do ceviche w Kostaryce. Właściciel jednej knajpki w Alajuela opowiadał nam również o tym, jak różnorodne może być ceviche. Sami próbowaliśmy na miejscu ceviche de pescado, ceviche de camarrones [ceviche z krewetek], ceviche de pulpo [ceviche z ośmiorniczek – miodzio!], ceviche mixto/de marisco [ceviche mieszane, z owocami morza], ale dowiedzieliśmy się, że istnieje też CEVICHE PIEDRA [dosłownie tłumacząc: ceviche kamień]. Ceviche piedra wyróżnia się tym, że surowa ryba jest jeszcze opanierowana, ma się więc zderzenie gorącej chrupkości z cytrusowo-octowym smakiem surowej ryby ze środka panierki!
    Mieliśmy okazję również skosztować ceviche w wersji streefoodowej z chicharrones w naszej ulubionej budce na kółkach ”Vigorones Don Carlos” w Puntarenas:)
  7. TACO TICO to po prostu taco w stylu kostarykańskim! Mega chrupkie, przyrządzone w głębokim tłuszczu  podawane w rulonie tortillowym z szarpaną wołowiną w środku, siekaną białą kapustą oraz sosami. Koniecznie spróbujcie na miejscu! 
  8. TAMAL NAVIDENO [tamal bożonarodzeniowy] to smakołyk serwowany głównie w okresie zimowym. Tamales wywodzą się z Meksyku, są pochodzenia przedkolumbijskiego. Te, które spróbowaliśmy w meksykańskim regionie Oaxaca to nasze ulubione. W Kostaryce tamal ma w środku wieprzowinę i ryż. Nie jest go łatwo zdobyć, a sam proces przyrządzania jest bardzo długi.
  9. EMPANADAS, czyli po prostu pierogi z mąki kukurydzianej smażone w głębokim tłuszczu z różnymi typami nadzienia: kurczakiem, serem lub wołowiną. To kolejna popularna przekąska uliczna, lokalny zapychacz. 
  10. MARISCOS to po prostu owoce morza!!! Najczęściej jada się je z ryżem, ale my skusiliśmy się na wersję z makaronem i kapitalnym jasnym sosem w hotelowej restauracji w Puntarenas. Niebo w gębie! Kuduk też miał okazję ”zszamać” trochę panierowanych krewetek z patacones w Puerto Viejo na wybrzeżu karaibskim, a ja wybrałam smażoną ośmiornicę.  Z kolei najlepszą SOPA DE MARISCOS jedliśmy w Puntarenas w Soda Macarena niedaleko Paseo de los Turistas. 
  11. CHURCHILL [składniki: lód, syrop, mleko skondensowane, mleko w proszku, lody, tamaryndowiec, owoce, nadzienie ciasta] to po prostu deser wyglądający jak coś pomiędzy sorbetem a lodami z dużą ilością czerwonego syropu [popularny w Puntarenas]. Skąd więc nazwa ”Churchill”? Podobno okoliczni kupcy, widząc ”egzotyczne” składniki, w których lubował się niejaki Don Joaquín i zawsze zamawiał je do swoich deserów sorbetowych, zdecydowali się nazwać deser Churchillem, ze względu na podobieństwo pana Joaquína do brytyjskiego polityka Winstona Churchilla.
  12. GUARO to wysokoprocentowy trunek z soku trzciny cukrowej. Najczęściej cenowo odpowiadał nam IL CACIQUE. Niestety nie udało się spróbować COYOL, czyli lokalnego wina wyrabianego prywatnie w gospodarstwach, a ROMPOPE [lokalny ajerkoniak] sobie odpuściliśmy, bo już próbowaliśmy go w Meksyku w stanie Puebla.   
  13. FRESCOS [de pina, sandia, tamarindo, papaya, guanabana] to świeże soki m.in. z ananasa, arbuza, tamaryndowca, papayi czy guanabany [dostępne za około 1200c/7,50zł]. Tzw. refrescos, czyli napoje [głównie owocowe] są dodawane do CASADOS w sodas w gratisie. 
  14. Lokalna dobra kostarykańska kawa kosztuje około 2,50zł – tak było w Puerto Viejo w jednej z kawiarenek –> [zdjęcie powyżej].
  15. PIPA FRIA [chodzi o kokosa!] to idealne orzeźwiające rozwiązanie na gorącej plaży. Najtaniej kupiliśmy kokosa na plaży San Juanillo [około 500c = 3zł]. 

ceny różnych produktów / dań w odwiedzanych przez nas miastach:

1)ALAJUELA

Hotel Cortez Azul-> najpyszniejsze śniadanie w cenie pokoju [pokój za 67zł/os.]

Bar CEVICHITOS niedaleko Parque Central [oraz 2gi tego samego właściciela: La Hendija Roja]

*w ofercie ceviche od 2.200c /13zł/:

–> małe: pequeno ceviche de pescado – 2200c,

–> duże: grande ceviche de pescado – 2900c

–> picadillo arracache – poniżej 1.000c/6zł

–> picadillo papas – poniżej 1.000c/6zł

–> taco tico – 1.600c /10zł

–> tamal navideno – 900c / niecałe 6zł 

Mc Donald’s [przy Parque Central]:

–> conos [lody rożki] z czekoladą/wanilią – 400c/2,50zł

–> Sundae z truskawką/czekoladą/karmelem – 860c/5zł

–> McShake – od 1.200-1.600c/7-9zł

2)MONTEVERDE/ SANTA ELENA

Marisqueria Manolo’s – to tutaj jedliśmy najpyszniejsze ceviche z ośmiorniczek! Szef kuchni był bardzo zaangażowany w kontakt z klientami. Ten lokal miał niesamowity klimat lokalnej popularnej knajpki i jedzenie było przepyszne. Zostawiliśmy tutaj rachunek o wartości 26$: cena obejmowała oprócz podatków [23%] zupę, ceviche, ryż z kurczakiem, ryż z krewetkami oraz 2 piwa Imperial.

3)TAMARINDO

Na miejscu było dość drogo, bo to popularny kurort, dlatego w większości decydowaliśmy się na gotowanie samemu oraz jedzenie w sodas. Ceny niektórych produktów:

  • szaszłyk z kurczaka/świni – 2.500c [15zł!]
  • jedzenie w soda: obiad/kolacja – casado – 2.500c; śniadanie – 2.200c

SUPERMARKET ‘grupo ecónomico’ w tamarindo:

/1.000 colones = 6zł/

  • Prosecco Brut z Chile – 3.200c/niecałe 20zł
  • guaro Cacique – 3.500c/ 21zł
  • piwo Imperial [1l] – 1.300c
  • Coca-Cola [2,5l] – 1.500-1.800c
  • duże avocado – 1.000c
  • sałata zielona – 350c
  • serek biały – 1.200c
  • 3l niegazowany napój pomarańczowy [uwaga! mega słodki!] – 1.000c
  • duża woda mineralna – 800c
  • śliwka [1szt.]- 350c
  • marakuja [1szt.]- 350c
  • duży ananas [1szt.] – 1.000c
  • duże żółte jabłko – 350-500c

‘POLLOLANDIA’ /sieć fastfoodowa z kurczakami/m.in. w tamarindo:

  • 0,5kg kurczaka – 2.600c/15zł

 

4)PUERTO VIEJO

/1.000 colones = 6zł/

  • Ron Colorado [najtańszy rum, ale nie polecany :P] – 3.000c
  • casado con pescado al ajillo w Soda Mirna – 3.500c  / Soda Mirna ogółem wypadła dość słabo/
  • sopa de mondongo [flaczki] w Soda Mirna – 4.500c
  • RONRICO [rum całkiem w porządku] – 5.000c
  • piwo 1l – 1450c
  • cafe negro [czarna kawa] w kawiarni – 800c
  • ciastko: sernik karmelowy w kawiarni – 1.500c
  • duży sok mieszany [jugo mixto] – 1.200c
  • kalmary z frytkami  [pyszne jedzenie w knajpie Tamara!]
  • panierowane krewetki z patacones [knajpa Tamara, znana też z dobrego ceviche]
  • kieliszek białego wina – ok. 10zł [knajpa Tamara]
5)’PALI’  niedaleko Mercado Central [Głównego Targu] w Puntarenas:

/1.000 colones = 6zł/

  • Cuba Libre w puszce – 4 puszki za 2.900c/niecałe 18zł,
  • rum Cortez [panamski] najtaniej – 30zł,
  • duża Coca Cola – 6/7zł,
  • guaro Il Cacique – od 21 do 30zł,
  • piwo Imperial 1l – 9zł;
  • duży ananas [1szt.] – 500c
  • rum RONRICO – 30zł 
6)PUNTARENAS

/1.000 colones = 6zł/

  • spaghetti z owocami morza w restauracji hotelu Aldea w Puntarenas – 7.500c  [PYCHOTA! GIGANT PORCJA!]
  • ceviche z patacones [restauracja jak wyżej] – 4.500c
  • tuńczyk [hiszp. atun] z oliwą sezamową [restauracja jak wyżej] – 5.500c
  • kalmary z frytkami [restauracja jak wyżej] – 5.000c
  • szaszłyk z kurczakiem/ świnką – 1.000c
  • przy głównej ulicy niedaleko plaży jest bar z piwami 350ml za 1.100c
  • sopa de mariscos w Soda Macarena – 4.900c
  • casado z rybą – 3.200-3.500c
  • vigorones małe – 2.000c [w budce DON CARLOS VIGORONES]
  • vigorones duże – 3.500c
  • ceviche + chicharrones – 2.500c
  • Coca-Cola [1l] – 1.000c

7)QUEPOS
  • ceviche de pescado + guacamole z nachos + 2 piwka —> ok. 80zł wliczając podatki /restaracja z widokiem na plażę w samym centrum Quepos/

 

Podsumowując, KOSTARYKAŃSKIE JEDZENIE jest całkiem smaczne. Każdy znajdzie coś dla siebie. Owszem.., nie pobije smakami Meksyku, natomiast dzięki wpływom wielu kultur można zawsze znaleźć wiele ciekawych zmodyfikowanych wersji ceviche, empanadas, tacos, czy też picadillos. My nigdy nie zapomnimy kapitalnych vigorones, ceviche z ośmiorniczek, pysznych aromatycznych zup z owoców morza czy smaku świeżego soku z tamaryndowca. Za to nie podeszły nam juka i arracache. Obyście i Wy mieli okazję skosztować jak najwięcej lokalnej kuchni. Z chęcią też poznamy Wasze kulinarne doświadczenia z Kostaryki. 2 tygodnie to za mało, żeby wszystkiego spróbować, choć wcale mało tych kulinarnych opcji nie było w naszej podróży mimo ściśle kontrolowanego budżetu. Dajcie znać jakie smaki Kostaryki najbardziej wbiły Wam się w pamięć:) Buen provecho y hasta luego!

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *