Dostajemy od Was masę wiadomości po naszym powrocie z Kostaryki. ‘‘To wrzucili Was na kwarantannę czy nie?”, ”Jak wyglądają kontrole na polskich lotniskach?”, ”Czy musieliście robić testy w którymkolwiek kraju?”. Zanim odpowiemy na te najpopularniejsze pytania chcemy zaznaczyć, że nie wdajemy się z nikim w żadne polityczne dyskusje i chcemy tylko przedstawić czarno na białym jak autentycznie sprawa wygląda. Dla nas i tak wiele informacji podczas dogrywania tej podróży było niespójnych i przyznamy szczerze, że czasami musieliśmy kombinować jak koń pod górę, rozważać wszelkie opcje, żeby uniknąć jak największej ilości czynników, które miałyby nam w jakiś sposób tę podróż utrudnić. Krótko mówiąc chcieliśmy wybrać się gdzieś, 1) gdzie nie będzie trzeba robić żadnych covidowych testów ani 2) nie będą wymagane szczepienia oraz 3) nie obejmie nas obowiązek kwarantanny, mało tego, 4) chcieliśmy wrócić do kraju tak jak normalnie wracający z urlopu ludzie bez bycia skierowanym na kwarantannę. Mimo, że wyjechaliśmy w zapowiadanym ‘najbardziej ”zamkniętym” na podróże’ okresie w Polsce [ferie zimowe 2021], ku naszemu zaskoczeniu cała podróż poszła tak jak ją sobie niemal wymarzyliśmy! Jak to więc możliwe? I dlaczego rodzaj portu lotniczego w Polsce ma w tym przypadku znaczenie?

NASZE LOTY

Najodpowiedniejszym i bezproblemowym dla podróżników krajem, z którego miał rozpocząć się nasz długi lot poza europejski kontynent stała się Szwajcaria. Mowa o kraju, który zakazał wprowadzenia szczepionek na swój rynek, nie wymaga żadnych testów dla podróżujących, ani nie kieruje nikogo na kwarantannę [na ten moment bodajże prócz Brytyjczyków]. Z Zurychu dorwaliśmy lot liniami Iberia do San Jose w Kostaryce z międzylądowaniem w Madrycie [w przypadku tranzytu trwającego nie dłużej niż 24h Hiszpania nie wymaga żadnych testów]. Linie lotnicze Iberia nie mają wymogu testów czy szczepionek, w przeciwieństwie do np. KLM, które wprowadzają coraz większe ograniczenia.

Plan był, żeby jechać ewentualnie samochodem do Szwajcarii [12-13h!!!]  i zostawić auto tam na parkingu po to, żeby w PL nie mieć kwarantanny. Berlin też mógł być opcją, ale niejasne były zasady kwarantanny dla Polaków, a lista obostrzeń w Niemczech się wydłużała. W ostateczności zdecydowaliśmy się dokupić lot z Warszawy do Zurychu i z powrotem, ale celując w daty po zakończeniu ferii [wiadomo – mówiono, że kwarantanna i tak będzie wydłużona, ale..].

 

DLACZEGO WARSZAWA DZIAŁA INACZEJ NIŻ KRAKÓW?

Kilka dni przed naszym powrotem do PL dowiedzieliśmy się od znajomych, że są przypadki Polaków potwierdzających, że nie zostali skierowani na kwarantannę lądując na lotnisku w Warszawie, natomiast ci, którzy jako finalny port lotniczy mieli Kraków byli zatrzymywani przez funkcjonariuszy Straży Granicznej na lotnisku Kraków-Balice i kazano im od razu instalować aplikację na komórkę przed odbyciem obowiązkowej kwarantanny.

Znamy nawet osoby, które wróciły z Egiptu czy Dubaju i lądowały w Warszawie pomiędzy początkiem stycznia a 17.01.21 i nie zostały skierowane na kwarantannę, potem też nikt do nich nie zadzwonił. Osoby jadące z tych samych egipskich wakacji i mające międzylądowanie w Warszawie, w Krakowie zostały zatrzymane od razu. Nawet przypadki tzw. ”ozdrowieńców” nic nie dały, wszystkich wrzucili na kwarantannę nawet po wyjaśnieniu ich sprawy z Sanepidem.

 

Jak było u nas? W samolocie załoga kazała uzupełnić formularz lokalizacyjny: Passenger Locator Form, na którym nie było ani słowa o kwarantannie [ten sam z resztą wypełnialiśmy tuz przed lądowaniem w Zurychu z Madrytu]. W Warszawie sprawdzono nam tylko paszporty [jeszcze tak na wyrywki po wejściu na terminal, nie przy okienku] i puszczono nas wolno [potem pojechaliśmy pociągiem do Krakowa]. Może nie powinniście traktować tego jak pewniak, bo wiecie doskonale, że sytuacja co chwilę się zmienia, natomiast na ten moment każda osoba, którą znamy potwierdza to samo. Dla nas nie było zbytniej tragedii jeśli chodzi o pracę z domu. Kuduk i tak ma zamknięte hotele, w których pracuje, a ja jako manager firmy mojej siostry mogę sobie pozwolić w dużej mierze na pracę zdalną. Niestety nie potrafimy Wam do końca odpowiedzieć dlaczego Warszawa działa inaczej niż Kraków. Słyszeliśmy, że chodzi o odmienną interpretację prawną, ale nie będziemy gdybać. Tak po prostu jest i sami tego nie rozumiemy, dlatego niestety nie odpowiemy na pytanie z początku naszego artykułu.

Kolejny absurd.

Z dnia na dzień dowiadujemy się o kolejnych dziwnych historiach podróżujących. Znamy osoby, które wracając z Meksyku przez Frankfurt i lądując w Warszawie, na zapytanie załogi samolotu czy ich finalnym portem lotniczym jest Warszawa, odpowiadali, że to tranzyt [np. z ostatecznym celem podróży – Kraków] i wtedy nie dostawali Passenger Locator Form, a więc nikt nie miał ich żadnych danych o aktualnym adresie zamieszkania. Tymczasem wysiadali normalnie w Warszawie jak gdyby nigdy nic [i wciąż sporo osób tak robi..].

I kolejny..

Znajoma [która swoją drogą była już szczepiona na covida] pojechała na ferie z mężem i synkiem do pięknej Szwajcarii samochodem. Po powrocie przyznała się w szkole, że była z dzieckiem za granicą i kazano jej wykonać test.. Nie dziwi nas wcale więc fakt, że niektórzy decydują się w ogóle nie publikować na mediach społecznościowych zdjęć z wyjazdów, ani nawet nie wspominają, że np. wrócili skądś i nie zostali skierowani na kwarantannę, bo się zwyczajnie boją o swój tyłek, a zwłaszcza jak są to rodziny z dziećmi.

Egzotyczne kraje przyjmujące nas bez kwarantanny

Oprócz Kostaryki braliśmy pod uwagę takie kraje jak: Kolumbia, Meksyk, Dominikana, Tanzania, Jamajka. Zanzibar stał się zbyt oblegany i również drogi jeśli chodzi o loty, więc odpuściliśmy Tanzanię. Jamajka, Dominikana i Kolumbia w tym terminie – loty równie drogie, a Meksyk dopiero co odwiedziliśmy, choć go nie wykluczaliśmy, bo uwielbiamy ten kraj!

Lot do Kostaryki z Zurychu i z powrotem kosztował nas 2.500zł od osoby. Podróżowaliśmy z bagażami podręcznymi. Przeżyliśmy niesamowitą kolejną egzotyczną podróż, która w tych czasach tym bardziej jest na wagę złota! Nie będziemy Wam nic doradzać ani zmuszać do podróży! Każdy zrobi jak uważa. W Kostaryce były obostrzenia jeśli chodzi o krótsze godziny otwarcia atrakcji turystycznych, noszenie maseczek w transporcie publicznym i sklepach, noclegowniach, restauracjach [ale najważniejsze, że funkcjonowały! :D] i przy wejściu do parków narodowych. Natomiast nikt nie weryfikował i też nie przestrzegał ustalonej maksymalnej godziny przebywania na plażach [godz. 14:30], po prostu PURA VIDA! Tydzień spędziliśmy podróżując samochodem, a kolejny tydzień poruszając się lokalnymi środkami transportu. Piękny czas. Dla takich chwil warto żyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *