Po powrocie do Polski po ponad 6-miesięcznej podróży, podczas której zwiedziliśmy 12 krajów (Birma/Mjanma, Tajlandia, Laos, Wietnam, Australia, Indonezja, Sri Lanka, Malezja, Japonia, Filipiny, Chiny i Nepal) często dostajemy pytania zewsząd na temat kosztów takiej wyprawy. W tym poście znajdziecie informacje, które pomogą Wam uzmysłowić sobie jak niewiele trzeba (co nie oznacza, że trzeba mało), żeby zrealizować takie właśnie marzenie. Oczywiście jesteśmy mądrzejsi po fakcie i możemy Wam doradzić który kraj moglibyście sobie od razu odpuścić jeśli Wasz budżet jest bardzo ograniczony; i to wcale nie oznacza, że musi to być Australia, która wielu osobom kojarzy się z gigantycznymi kosztami w podróży! Siądźcie wygodnie i po przeczytaniu naszych wskazówek sami stwierdzicie czy zdecydowalibyście się na podróż życia, gdzie i za ile i na ile jest to wykonalne dla Was 🙂

Prosto z mostu możemy powiedzieć, że nasz budżet zakładał wydatek 25-28.000zł na osobę, ale jak to w życiu bywa, został on nieco przekroczony, co nie oznacza, że nie dałoby się zamknąć nawet w 20.000zł na osobę realizując taką wyprawę. Jeśli chodzi o nasze przygotowanie do podróży pod względem profilaktyki zdrowotnej, akurat mieliśmy to szczęscie, że nie musielismy teraz bulić za szczepienia jako, że już kilka lat temu zaszczepiliśmy się na żółtaczkę typu A i B, tężec, wsciekliznę i dur brzuszny, a nawet żółtą febrę (która akurat była konieczna przed wyjazdem do Afryki i Ameryki Pd). Na malarię i dengę nie ma jeszcze szczepionek: ważne w tym przypadku było dla nas zabezpieczenie się repelentami przeciw komarom, zwłaszcza podczas trekkingu w sumatrzańskiej dżungli, Papui Zachodniej, czy na Filipinach, ale repelenty zawsze kupowalismy na miejscu. Poza tym na wypadek sraczki i innych rewolucji po spożyciu tamtejszego jedzenia mieliśmy leki z Polski, ale tak naprawdę najbardziej sprawdził się w tym przypadku alkohol i coca-cola na przeczyszczenie żołądka 🙂 Jeśli chodzi o wymienione wcześniej szczepienia musicie się liczyć z kosztem minimalnym 750-800zł, ale pamiętajcie, że niektóre mają ważność nawet 10lat.

Co do ubezpieczenia podróżnego, wykupiliśmy ubezpieczenie rodzinne w PZU, czego żałujemy: kosztowało ono nas niecałe 2000zł na 6 miesięcy. Po fakcie dowiedzieliśmy się o istnieniu czegoś takiego jak Karta Planeta Młodych, za którą rzekomo płaci się  w zależnosci od pakietu minimum 70zł na osobę na cały rok – pewnie przed następną naszą eskapadą zapoznamy się bliżej z tematem i to nam pozwoli zaoszczędzić sporo pieniędzy.

Podczas naszej podróży, która trwała ponad 190dni mieliśmy aż 45lotów – tak! nic nam się nie pomyliło i to właśnie loty wyniosły nas najwięcej, bo około 17.000zł na 2 osoby. Po przeliczeniu na osobę na lot wyjdzie Wam około 190zł i pewnie stwierdzicie, że to nie dużo i jak to w ogóle możliwe.. A no możliwe, bo mieliśmy dużo lotów pomiędzy wysepkami (takich 30minutowych, 1-godzinnych), które nawet nie przekraczały kwoty 80zł za 1 lot.

W większosci krajów udało nam się zmieścić w dziennym budżecie 50zł/os, który zawierał zakwaterowanie i 3 posiłki dziennie, tak więc cała reszta pieniędzy: około 1000zł/os/miesiąc miała nam wystarczyć na transport lądowy i morski po danym kraju oraz wizy, bilety wstępu, uciechy, alkohol. Zależało nam na tym, żeby jednak zobaczyć jak najwięcej, więc to własnie na atrakcje poszło też sporo pieniędzy, ale doskonale radziliśmy sobie sami podejmując się różnych trekkingów bez przewodnika (na czym również zaoszczędziliśmy) jak np. podczas 4 dni wędrowania po wioskach Papui Zachodniej, gdzie nasz dzienny budżet nie przekraczał 25zł/os licząc zakwaterowanie i jedzenie w wioskach..

Z kolei podczas trekkingu w Himalaje za nocleg płaciliśmy 1USD/os, a na jedzenie u gospodarzy wydawaliśmy więcej (około 40zł/os), ale to wszystko i tak zamykało się w założonym wcześniej budżecie.

Najbardziej ”zjadły” nas opłaty wstępu do atrakcji nie w Japonii czy w Australii, jak pewnie większość z Was by przypuszczała (w Japonii wiele miejsc zwiedzilismy dosłownie za darmo), tylko w Chinach. Przykładowo za wstęp, dojazd, kolejkę linową na Awatary wydalismy razem ponad 400zł, czego osobiście strasznie żałujemy.. Ponadto po Chinach przejechalismy około 9000km pociągami, które w porównaniu do polskich pociągów wypadały nieco taniej patrząc na dystans, który się pokonywało nocnymi pociągami, ale mimo wszystko te wydatki się zbierały. Na japońskiego JR Passa, którego oczywiście musieliśmy wykupić wcześniej online, żeby swobodnie poruszać się transportem po większości Japonii wydaliśmy niecałe 1024zł/os/tydzień, ale bez tego – ani rusz. W naszym poście o wszystkich kosztach 8-dniowego pobytu w Australii Zachodniej przeczytacie, że 400AUD/1200zł/os to było absolutnie wszystko włączając w to wynajem auta, koszt benzyny (przejechaliśmy 2500km), noclegi w Perth i 1 nocleg w Albany (reszta w samochodzie), atrakcje, jedzenie, czyli wyszło 150zł/os/dzień.

W Azji wliczając zakwaterowanie, jedzenie i atrakcje w danym dniu kiedy dużo się poruszalismy wydawalismy czasem 100zł/dzień/os, więc chcąc ekspresowo zwiedzić Australię Zachodnią, jak widać, wcale nie trzeba na tym popłynąć finansowo… Podobnie jest z Japonią: 10EUR/os za noc w Osace w pokoju hotelowym prywatnym z futonami (materacami japońskimi) to chyba nie fortuna, a ”za darmo” mając JR Passa możecie spać w nocnych pociągach (tylko na pochyłych siedzeniach, za kuszetki trzeba dodatkowo płacić). Za jedzenie w Japonii najmniej udało nam się wybulić 12-15zł za gotowy posiłek sprzedawany po zniżce wieczorem po 20:00. W innych krajach z kolei korzystalismy z takich opcji jak spanie w wieloosobowych pokojach, badź w namiotach za 15zł. Na Filipinach w Port Barton gospodarz zostawił nam swój cały drewniany dom za 20zł na dobę /cały!!! Pamiętajcie, że w Azji często nie warto dokonywać wcześniejszych rezerwacji, zwłaszcza w Laosie, gdzie na miejscu spokojnie znajdziecie nocleg za około 3dolary.. W Birmie też mieliśmy ciut inną historię, bo tam płaciliśmy 35zł za nocleg ze śniadaniem w hotelu (standard kiepskawy, ale dało się wytrzymać), ale za to mogliśmy jeść uliczne posiłki za minimum 1-2zł!

 

No to teraz konkretne podliczenie powyższych wydatków na 1 OSOBĘ na 190dni:

  1. 45 lotów na 1 os: 8.500zł
  2. ubezpieczenie podróżne: 1.000zł + szczepionki: 1.000zł = 2.000zł
  3. budżet na zakwaterowanie + 3 posiłki dziennie – 50zł/os/dzień = 9.500zł
  4. budżet na wizy, bilety, atrakcje, transport, uciechy: 6.200zł
  5. JR Pass: 1.024zł
  6. wiza do Chin: 409zł + promesa wizowa do Wietnamu: 122zł = 531zł – załatwione przed wyjazdem (konieczność)

Razem wychodzi 27.737zł/osobę: oczywiscie przez droższe atrakcje w Chinach wyszło nas trochę więcej, ale powyżej macie obraz jak to mniej więcej wyglądało. Poza tym w wielu miejscach również nie przekraczaliśmy dziennego budżetu, jak np. w Birmie, Indonezji (a dokładnie na Sumatrze, Sulawesi/Celebes, Papui Zachodniej) i Nepalu.

 

A oto ile czasu spędziliśmy w poszczególnych krajach:

  1. Tajlandia (gdzie już byliśmy wcześniej) : 12dni
  2. Birma/Mjanma: 2tygodnie
  3. Laos: 2tygodnie
  4. Wietnam:3tygodnie
  5. Australia (WA) – 8 intensywnych dni
  6. Japonia – 1 intensywny tydzień
  7. Indonezja (gdzie już byliśmy wcześniej): ponad 1miesiąc
  8. Chiny: 1miesiąc
  9. Filipiny (gdzie już byliśmy wcześniej): ponad 2tygodnie
  10. Sri Lanka(gdzie już byliśmy wcześniej): 2tygodnie
  11. Malezja (gdzie już byliśmy wcześniej): 1tydzień
  12. Nepal: 2tygodnie

Pewnie zauważylicie po wpisach, że nie jesteśmy tak hardcorowi, żeby taszczyć ze sobą namiot, chociaż spanie w naszych śpiworach gdzieś w chaszczach rozważaliśmy, ale ogółem staraliśmy się zawsze gdzieś dorwać nocleg i za niego zapłacić. Warunki nie były zawsze nawet średnie, wydaje mi się, że na palcach 2 dłoni możemy zamknąć ilość miejsc w których spaliśmy, gdzie w ogóle była klimatyzacja czy ciepła woda. A na Filipinach w szczycie sezonu oczy na nas wytrzeszczali jak mówiliśmy, że pokoik z wiatrakiem to dla nas luz – nie ukrywamy, że cena była ważniejsza od wygód. Dopiero na sam koniec podróży spędzając 3 noce w Tajlandii pozwoliliśmy sobie na trochę luksusu i zrobilismy rezerwację w typowym resorcie 🙂

 

Wiele razy słyszymy: skąd oni mieli na to pieniądze??? Przecież statystyczny Polak, to w ogóle może sobie o takiej podróży tylko co najwyżej pomarzyć! I wiecie co? Troche śmieszy takie podejście. Michał zawsze w takich momentach wyskakuje z przykładem jak dużo można zaoszczędzić jak człowiek chociażby zrezygnuje z paczki papierosów, którą dziennie wypala.. Załóżmy, że Kowalski wydaje dziennie 15zł na paczkę fajek. Jak pomnożymy to przez 365dni, to wyjdzie nam: 5475zł oszczędności w roku! Czyli taki Kowalski po 2 latach już ma na 2-3miesięczną podróż po Azji. Ale uwaga! On wcale nie musi tak skakać i szaleć po tylu krajach, wystarczy, że zostanie w jednym czy dwóch, nawet tych najtańszych, to jest szansa, że wyda mniej pieniędzy i zostanie tam dłużej. Najlepsze jest to, że mało komu takie tłumaczenie pomoże, jako, że po chwili wystrzeli z tekstem, że jak on ma pracę zostawić, dobytek, rodzinę..  sami znamy mnóstwo osób podróżujących z dziećmi, którzy świetnie się w takich podróżach odnajdują. Sporo ludzi również pracuje zdalnie na przykład, albo bierze półroczny urlop bezpłatny – sami dostaliśmy taką propozycję, ale nie chcieliśmy czuć się ograniczeni powrotem w dane miejsce w danym momencie. W trakcie podróży wielu podróżujących pracuje u Azjatów, za co często mają zakwaterowanie i wyżywienie i w ten sposób kontynuują podróże, poznają nowych ludzi i wzbogacają swoje życie o nowe doświadczenia, poznają ten azjatycki luz przeciwny tak dobrze nam znanej polskiej pogoni za pieniądzem. Uważamy, że wszystko jest dla ludzi, jak się czegoś naprawdę chce, to można to zrobić. Pytanie tylko czy ktoś naprawdę chce w taką podróż wyruszyć czy jednak woli ponarzekać, że go nie stać i mieć wygodną posadę w Polsce.

 

Każdy coś ryzykuje. Michał zaryzykował odcięcie się od swojej pasji gotowania, ale zyskał na nowych doświadczeniach kulinarnych w trakcie podróży i uświadomił sobie co tak naprawdę chce w życiu robić. Ja, zmęczona pracą w korpo (no właśnie! niby typowy przypadek.. ktoś by powiedział: ”Tobie to było łatwiej.” A właśnie, że nie było łatwo opuszczać dobrze płatnego stanowiska kierowniczego i pozbyć się stabilizacji finansowej na wielką niewiadomą do przodu..), po 30stce stwierdziłam, że jak teraz nie dam się pochłonąć pasji podróżowania, to później będzie jeszcze ciężej..

Ale przechodząc do konkretów: co takiego zrobiliśmy, żeby sobie na taką podróż pozwolić?

  1. Zrezygnowaliśmy z pracy: ja ze stanowiska kierowniczego w korpo i pracy korepetytora z angielskiego, a Michał ze stanowiska kierowniczego /szef kuchni/ w restauracji hotelowej; i zdecydowaliśmy się wyjechać: nie wiedzieliśmy kiedy tak naprawdę wrócimy z podróży, chociaż bilet kupiliśmy w obie strony.
  2. Pieniążki nasze tak naprawdę odkładane na kupkę były w zamierzeniu kupna nowego samochodu. Charowało się trochę przez ostatnie 2 lata z myślą o  drugim nowym samochodzie z salonu. W ostateczności sprzedaliśmy starego grata, a pieniądze z kupki przeznaczyliśmy właśnie na podróż, czego oczywiście nie żałujemy 🙂
  3. Przez to, że nie mieliśmy żadnych kredytów ani zobowiązań, na pewno było nam łatwiej
  4. W naszym dużym domu rodzinnym w Krakowie dobytku podczas naszej nieobecności pilnowali nam pozostali mieszkańcy 🙂

I stało się. Wspaniała przygoda i cenne doświadczenie życiowe za nami. To nie była podróż idealna, nie wszystko szło po naszej myśli, ale daliśmy radę. Przebywając 24h na dobę razem non stop można w pewnym momencie się zwyczajnie pozabijać, zwłaszcza, że nigdy wcześniej się tak nie żyło: ci, co nas znają, wiedzą, że mimo, że jesteśmy po ślubie sporo czasu mieszkaliśmy osobno przed wyruszeniem razem w podróż, goniąc pomiędzy Krakowem a Rzeszowem.

 

Dla tych, co wciąż mają opory, a marzą o tym, żeby gdzieś na dłużej wyskoczyć, nie bójcie się spełniać swoje marzenia, ale róbcie to z głową! Odkładanie na kupkę ma sens jak się ma w tym cel i mocno się brnie do przodu, żeby go zrealizować 🙂 Życzymy Wam więc odpowiedniego kopniaka w życiu, który Wam pomoże w realizacji marzeń! My już w głowie mamy następne, ale narazie nie zdradzamy jakie 🙂

A kto z Was zna ten cytat? 😀

W ŻYCIU BĘDZIESZ MIAŁ TO NA CO SIĘ ODWAŻYSZ !
Zapytaj sam siebie jak często marzysz by zrobić coś wielkiego. Możesz całe życie siedzieć i czekać na szczęście. Tylko bądź świadomy faktu, że nic nie zrobi się samo. Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia!

6 Replies to “Nasza podróż życia po 12 krajach – koszty”

  1. Super napisane. Nie martwcie się ze zazdrosnikow jest pełno-takie zycie. Jest tez masa ludzi, która wam kibicowala i ( choć przez ekran komputera ) mogła z wami zobaczyć kawałek świata 😚 życzę realizacji wszystkich marzeń również tych najskrytszych.

    1. Dziękujemy! Zgadzamy się w zupełnosci, zazdrosnicy są i zawsze będą, trzeba się cieszyć z tego, co się robi i nie przejmować innymi 🙂 Bardzo dziękujemy za kibicowanie i również życzymy spełnienia najskrytszych marzeń!

  2. Świetnie napisane i bardzo trafne podsumowanie. Marzenia się spełnia 🙂 bardzo cieszy to, że ludzie są w stanie zdobyć się na to, by zrezygnować z jakiegos dobra materialnego (nowe auto) na rzecz takiego doświadczenia. W końcu podróże to jedyna rzecz, na którą wydajemy pieniądze, a stajemy się bogatsi 🙂 pozdrawiamy serdecznie z Tajlandii (przed nami 4 miesiące wypary po Azji właśnie, aż dotrzemy do wymarzonej Australii :))

    1. Bardzo dziękujemy. W zupełnosci się z Tobą zgadzamy, żadna rzecz materialna nie wniosłaby nic szczególnego do naszego życia, byłaby tylko kolejnym zakupem, nic więcej. Podróże to inna bajka. Nikt nam nie zabierze tej masy wspomnień i niezwykłych doswiadczeń. Życzymy Wam niezapomnianych przeżyć w podróży. Korzystajcie ile możecie, Kochani! Może kiedys uda się spotkać i wymienić doswiadczeniami :)))

  3. Inspirujecie bardzo i super, że pokazujecie jak realizować pasje uwzględniając konkrety. Piękna ta Wasza podróż. Dla takich historii warto żyć i co rano uśmiechać się do marzeń. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Czesc! Bardzo dziękujemy. Cieszymy się, że możemy zarazić innych pasją do podróżowania. Podróż niestety minęła bardzo szybko i chwilowo wracamy do szarej rzeczywistosci, ale mam nadzieję, że nie na zbyt długo 😛 Życzymy spełnienia najskrytszych marzeń podróżniczych! Również pozdrawiamy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *