No to dotarliśmy do Bangladeszu ! Dopiero spędziliśmy tu jeden dzień, a tyle się wydarzyło  Nawet wystąpiliśmy w sesji zdjęciowej do lokalnego magazynu 😂 Lokalne dziewczyny zachwycają się urodą Kuduka twierdząc, że wygląda jak Brad Pitt w filmie ”Troja”  😂 Oboje co prawda nie możemy się opędzić od zdjęć, które ciągle wszyscy chcą sobie z nami robić, ale Kuduk ma minimalnie większe powodzenie 

Nasz gospodarz, u którego nocujemy jest dziennikarzem, poznaliśmy już jego rodzinę, przyjaciół, byliśmy u niego w biurze, gdzie poznaliśmy jego współpracowników.

Owszem, Bangladesz to jeden z najbiedniejszych krajów świata, pełno tu śmieci, jest bardzo brudno i mega egzotycznie, a co za tym idzie: nie każdemu ta egzotyka może odpowiadać, ale to, co sprawia, że człowiek zakochuje się w tym miejscu i chce zostać tu na dłużej to LUDZIE, którzy śmiało mogą konkurować w naszym ”rankingu” z Nepalczykami jeśli chodzi o gościnność, otwartość i chęć niesienia pomocy innym.

Co druga osoba nas gdzieś zagaduje, prosi o zrobienie sobie z nami selfie, a jak ktoś nie ma wystarczająco odwagi, to po prostu gapi się na nas jak w obrazek. Nie jesteśmy w stanie nawet zrobić żadnych drobnych zakupów na targu bez wzbudzenia zainteresowania wśród lokalnej ludności, i tak w moment robi się wokół nas kółko Bengalczyków przypatrujących się jak piję ich lokalny sok z papayi, a Michał mierzy za małe japonki (oczywiście rozmiary butów tutaj odbiegają od tych europejskich, więc zamiast buta 42 trzeba szukać 45-46, a to już jest wyczyn 😀 ) i po przymiarce musimy przedostać się przez zgromadzony wokół nas tłum 🙂 Jest śmiesznie 🙂 Każdy nasz ruch jest kontrolowany, oby tylko nie stało się to z czasem już zbyt nahalne.

Wstyd się przyznać, ale to nasze pierwsze doświadczenie z couchsurfingiem i wiemy, że na pewno jeszcze skorzystamy z takiej formy noclegu, bo daje ona możliwość autentycznego poznania codziennego życia lokalnej ludności. W Bangladeszu poznanie ludzi nie zaczyna i kończy się na gospodarzu. Cała jego rodzina chciała nas poznać i już nawet dostaliśmy zaproszenie na przyjęcie urodzinowe. Nie kończy się też na rodzinie, trzeba poznać przyjaciół, kolegów z pracy, przyjaciele proponują wpaść również do nich do pracy i poznać ich kolegów, i tak końca łańcuszka nie widać 😀 Dziewczyna brata naszego gospodarza zrezygnowała nawet z zajęć na studiach w jednym dniu jak usłyszała, że Tariq (nasz gospodarz) gości Europejczyków.

Tego samego jednego dnia kiedy poznaliśmy przynajmniej 12 osób udało nam się też wyrwać na pół dnia do stolicy Bangladeszu i poczuć jej klimat. Dhaka, bo o niej mowa, to jedno z najbardziej zaludnionych azjatyckich miast liczące około 16 milionów ludzi! Korki w stolicy są tak gigantyczne, że w drodze powrotnej do mieszkania Tariqa spędziliśmy 2,5h w Uberze (tak! W Bangla działa Uber 🙂 ale nie radzimy wybierać samochodu tylko motorek jako środek lokomocji, poza tym są jeszcze riksze oraz tuk-tuki lokalnie nazywane CNG). Myślałam, że wystarczająco jesteśmy obyci na azjatyckich drogach, w Dhaka przekonaliśmy się, że Wietnam czy Nepal na drodze to pikuś w porównaniu z Bangladeszem. Sajgon przestaje być Sajgonem przy szaleństwie, jakiego tutaj doświadczamy 😅

Co więc udało nam się zobaczyć? Przyznamy szczerze, że niewiele jako, że poruszanie się po mieście zajmuje kupę czasu.. ale jednym z polecanych turystycznie miejsc jest m.in. Fort Lalbagh. Jest to niedokończona twierdza wybudowana za czasów Mogołów czyli muzułmańskich władców Indii Północnych, którzy tak naprawdę byli pochodzenia mongolsko-tureckiego (prace zaczęto w 1678 roku). Na całość składa się meczet, rezerwuar wody, mauzoleum oraz sala konferencyjna. Po dotarciu na miejscu pocałowaliśmy klamkę, bo okazało się, że obiekt jest nieczynny w niedzielę.. ale znaleźliśmy sposób na to, żeby zadowolić własne oczy i tak wybraliśmy się do restobaru położonego niedaleko wejścia do obiektu, z którego mieliśmy świetny widok na cały zabytek.

Następnie za jakieś 60 thaka / około 3zł podjechaliśmy elektryczną rikszą do tzw. Pink Palace a po ichniejszemu do – Ahsan Mazil Museum. Różowy Pałac robi wrażenie swoim ogromem już z zewnątrz. Wstęp kosztuje 500 thaka / 23zł dla obcokrajowców. W środku można zwiedzić komnaty, salę balową, bibliotekę, pokoje dla gości, jadalnię, pokój, w którym grano w karty, pokój malarski, salę bilardową jak i część muzealną z rekwizytami władców, zdjęciami poszczególnych osób zamieszkujących niegdyś pałac (rodzina Nawabów), eksponatami, zapiskami, miniaturami pojazdów używanych przez władców jak i informacjami o stanie budynku od XVIII wieku, kiedy to został wybudowany, aż do dzisiejszych czasów. Pałac niegdyś służył również jako centrum handlu, został też sprzedany francuskim kupcom, a odkupiony od nich z powrotem w 1830 roku. Przeżył tornado i trzęsienie ziemi, ale został porządnie odrestaurowany. Funkcjonuje jako muzeum od 1992 roku.

Umordowani wróciliśmy dosyć późno do domu Tariqa, wybraliśmy się jeszcze z nim  na targ – tego dnia jego gosposia przygotowała nam wcześniej śniadanie oraz lunch w postaci placuszków z kwiatu bananowca (tzw. tikiya) oraz khichuri (potrawy wegetariańskiej z ryżu i lokalnych warzyw), więc chcieliśmy się odwdzięczyć i tym razem przyrządzić coś polskiego. U niego w domu bardzo upodobaliśmy sobie herbatę z drzewa chrzanowego (moringa tea), a najgorzej smakowo wypadł naturalny sok z kurkumy 😛

Michał zrobił na wieczór placki ziemniaczane, jako, że Tariq jada po wegetariańsku. Niebawem okazało się, że chętnych na placki jest jeszcze co najmniej 5 osób, i tak stopniowo przybywało gości na wieczorne ucztowanie 😀

Jak sami widzicie – dzień był intensywnie towarzyski, trochę też imprezowy i nie zabrakło też zwiedzania, stąd o północy padliśmy jak kłody, zwłaszcza, że ostatnie 2 noce spędziliśmy w samolotach 😀 A oto efekty niektórych zdjęć sesyjnych w dzielnicy mieszkalnej Tariqa, kiedy to profesjonalny fotograf poprosił nas o pozowanie w tradycyjnych strojach. Zdjęcia mają się ukazać w gazecie bengalskiej około 21 lutego 2019 roku. Na pewno podzielimy się  z Wami efektem końcowym i artykułem jak tylko się pojawi 🙂

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *