Mołdawia to póki co statystycznie najbiedniejszy i najrzadziej odwiedzany europejski kraj. Takie nieodkryte miejsca działają na nas jak magnes. Tym bardziej widząc tanie połączenia z Polski do Kiszyniowa (100zł od osoby w jedną stronę z Katowic), nie mogliśmy się im oprzeć. Teraz już po tripie możemy powiedzieć, że Mołdawia wywarła na nas bardzo pozytywne wrażenie i z chęcią tam wrócimy. Pyszne jedzenie, niezadeptane miejsca, mili i prości ludzie, i naprawdę niskie ceny. Nie mieliśmy pojęcia, że są w Europie jeszcze kraje, gdzie za obiad w restauracji średnio zapłacimy 20zł, a za kieliszek wina w gospodarstwie agroturystycznym jedynie 2zł. Stek wołowy za 30zł? Duża pizza za  15-20zł? Z takimi cenami spotkaliśmy się nie w stołówkach, a w restauracjach. Nasze 4dni zwiedzania w szczycie sezonu wcale nie przypominały typowych europejskich wakacji z tłumami. Jedynie najsłynniejsza mołdawska winnica, Cricova, jest miejscem, które odwiedza sporo turystów, a na zwiedzanie można się udać dopiero po dokonaniu wcześniejszej rezerwacji online. W ciągu 4dni udało nam się dotrzeć do: Tyraspola [stolicy nieuznawanego państwa, Republiki Naddniestrzańskiej, oficjalnie należącej do Mołdawii], winnicy Cricova, Butuceni, Orhei i Curchi. Kiszynowa nie zwiedzaliśmy, wynajęliśmy tam jedynie samochód , i stamtąd też korzystaliśmy z marszrutki do Tyraspola, co nie oznacza, że stolica Mołdawii nie jest ciekawym miejscem do odwiedzenia. Na tak krótki pobyt chcieliśmy więcej czasu zaplanować na wsiach i miejscach blisko natury, stąd ograniczyliśmy się do zwiedzania tylko jednego miasta. Do Kiszyniowa jeszcze będziemy mieli okazję wrócić. W poniższym wpisie znajdziecie ciekawe miejsca, które odwiedziliśmy w tej krótkiej podróży, a na samym końcu artykułu czeka na Was lista polecanych przez nas mołdawskich noclegów i knajp.

NADDNIESTRZE [REPUBLIKA NADDNIESTRZAŃSKA]

Za loty w obie strony do Kiszyniowa zapłaciliśmy 203zł [od osoby] z Katowic i w 1h15min dolecieliśmy na miejsce. Byliśmy w podróży z naszym 3,5-letnim synem.
Pokusiliśmy się o odwiedzenie samozwańczego państwa: Republiki Naddniestrzańskiej. Po przylocie do Kiszyniowa wsiedliśmy w Yandexa (lokalnego Ubera), a potem z dworca głównego wskoczyliśmy do marszrutki jadącej do Tyraspola (koszt przejazdu to 14zł od os. / dziecko gratis; czas podróży: 1h30min wraz z kontrolą paszportową na “granicy” (granicy, której powinno nie być, a jednak istnieje:)).
Wyobraźcie sobie autonomiczny “region” danego państwa, który sam nazywa siebie odmiennym państwem i posiada m.in.:
własną walutę (rubel naddniestrzański) – uznawaną tylko tam (na bookingu rezerwacja jest w mołdawskich lejach [bo ruble naddniestrzańskie przecież oficjalnie nie istnieją], ale nikt lejów nie przyjmie na miejscu)
-własną flagę, herb i tablice rejestracyjne,
-własny rząd z prezydentem i premierem innym niż partia rządząca w całym państwie,
-własną stolicę (Tyraspol),
-własne języki urzędowe (na ten moment 3: mołdawski- choć chodzi tak naprawdę o rumuński z dialektem mołdawskim, rosyjski i ukraiński),
-własne granice.
Przyjeżdżając do Naddniestrza nie załatwicie nic kartami europejskimi ani amerykańskimi ani też innymi walutami, tylko gotówka Was ratuje. Trzeba wymienić kasę (złotówki też są dopuszczalne) w kantorach na ruble naddniestrzańskie. Wartość takiego rubla jest minimalnie wyższa od mołdawskiego leja (1 lej to w złotówkach 20 groszy, 1 rubel naddniestrzański to bodajże 25-30 groszy).
Wizyta w Tyraspolu to z jednej strony cofnięcie się w czasie, a z drugiej masa kontrastów: rozklekotane auta czy trolejbusy kontrastujące z suva’mi i nowoczesnymi samochodami, rozwalające się budynki ( do których podostawiano kawiarnie z nowoczesnym vibe’m) kontrastujące z nowymi budynkami, koreańskie salony masażu, radzieckie styrane place zabaw przy starych osiedlach i nowoczesne “europejskie” parki dla dzieci z masą atrakcji. Jest wyjątkowo czysto na ulicach. Poza tym zaskoczyły nas udogodnienia dla wózków niemal wszędzie: nie ma tyrania wózka przez schody- wszędzie są podjazdy, nawet do małych miejsc: fast-foodów, sklepików.
Wieczorem w weekend (i zapewne nie tylko) przez głośniki przyklejone do słupów i latarni wydobywa się lokalna muzyka taneczna, a na ulicach pięknie ubrane kobiety, eleganckie pary idące na kolację do restauracji czy do knajpy. Gdyby nie fakt, że statystycznie jest tutaj jeszcze biedniej niż w całej reszcie Mołdawii, pewnie sami niekoniecznie byśmy na to wpadli.
Spaliśmy w Hotelu Russia, który lokalizację miał idealną do interesujących nas miejsc. Za całą naszą trójkę zapłaciliśmy 224zł za pobyt (z wliczonym śniadaniem) w apartamencie z 2 pokojami i 2 łazienkami.
Nie zabrakło wizyty w Stołówce USSR – autentyczna podróż w czasie! To tam zjecie typowo domowe radzieckie dania, a rekwizyty w knajpie pozwolą Wam się przenieść w odległe czasy. Niedaleko tego miejsca znajduje się też inna knajpa z podobnym klimatem: Din nou in URSS.
Tyraspol ma wielki lokalny targ [Piata Verde], świetne parki [np. De Wollant Park], przyjemne fontanny przy placu Suworowa, czystą plażę przy rzece Dniestr, piękne cerkwie, przyjemne knajpki (masę coffee-shopów i kawiarni). Można się też wybrać na rejs po Dniestrze z głośną rosyjską muzyką disco polo (ale taką serio głośną nie do wytrzymania ). Masa jest też atrakcji dla dzieci, co totalnie nas zaskoczyło. Parki rozrywki to autentycznie taniocha [jeden taki znajduje się blisko parku z fontannami przy pomniku Suworowa]: atrakcje od 2 do 8zł – Dżunior miał raj. Generalnie jest tutaj tanio: posiłki za 20zł, małe piwo w restauracji za 5zł, wyciskany sok za 10zł, frytki za 5zł. Tutaj też kupicie najtańsze pamiątki: polecamy sklep MAK [->lokalizacja].
Porozumiewaliśmy się na miejscu po rosyjsku. Język angielski na nic się tutaj zdaje. Zresztą w reszcie Mołdawii jest podobnie. Jednak poza postradzieckimi budynkami i rozklekotanymi samochodami jest tu coś więcej – jest też specyficzny klimat i przyjaźni ludzie. Byliśmy bardzo mile zaskoczeni.

NAJSŁYNNIEJSZE WINNICE W OKOLICY KISZYNIOWA

Po powrocie marszrutką z Tyraspola do Kiszyniowa w mieście mieliśmy już umówiony wynajem samochodu [rezerwacji dokonywaliśmy na stronce: discovercars.com i padło na Hertza, bo mieli sensowną cenę za różne miejsca odbioru i odstawienia samochodu – 150zł na dzień [chcieliśmy oddać auto dopiero na lotnisku]. Kolejnym naszym celem była najsłynniejsza winnica w Mołdawii i na całym świecie: Cricova – to tutaj ze 120km korytarzy aż 80km jest wykorzystywanych do przechowywania i dojrzewania wina. Na obszarze ponad 50 hektarów Cricova tworzy prawdziwe podziemne miasto z ulicami, sygnalizacją świetlną oraz znakami drogowymi. Nazwy ulic mają nazwy szczepów winogron wykorzystywanych do produkcji wina, np. Aligote, Sauvignon. Zwiedzanie odbywa się w pojazdach elektrycznych [a la melex’y] z kilkoma przystankami i jest to niebywałe doświadczenie. Konieczna jest wcześniejsza rezerwacja na daną godzinę [bez płatności online]. Najlepiej dokonać jej na stronie: https://winetours.md/en/vinarii/vinaria-cricova przez formularz, po czym bardzo szybko dostaje się potwierdzenie na podany numer whatsapp. Można wybrać wycieczki w językach: rumuńskim, rosyjskim, angielskim. Nie można zarezerwować wycieczki z degustacją wina jeśli idziemy na wycieczkę z dziećmi [chociaż i tak w pierwszym punkcie wycieczki poczęstowano wszystkich winem musującym]. Małe dzieci mają wstęp za darmo. Koszt wycieczki po angielsku z przewodnikiem bez degustacji wina w naszym przypadku [w weekend] to 400lei [86zł] od osoby [Dżunior miał wstęp za darmo/ dzieci do 7lat wchodzą gratis]. Nasze zwiedzanie odbyło się o 14:00. Gdyby pora zwiedzania była późniejsza [po 16:00] doliczana jest kwota 100lei od osoby. Koszt wycieczki po angielsku z przewodnikiem i degustacją 4 win to: 650lei, i czym więcej win do degustacji tym droższe opcje [najdroższa opcja kosztuje 850lei, a jeśli wybrana wieczorem również doliczane jest 100lei].
Choć Cricova jest najsłynniejszą piwnicą winiarską Mołdawii, nie jest ona tak naprawdę największa. Mileștii Mici leżąca 16-18km na południe od Kiszyniowa posiada korytarze o łącznej długości aż 200km. To ta druga zatem widnieje w Księdze Rekordów Guinnessa jako największa piwnica winiarska na świecie. Cricova jest na drugim miejscu na świecie. Milestii Mici wykorzystuje 55km korytarzy do przechowywania i dojrzewania wina, natomiast Cricova, jak wcześniej wspominaliśmy – aż 80km. Wszelkie informacje odnośnie Milestii Mici, zwiedzania piwnic i degustacji znajdziecie na ich oficjalnej stronie: https://www.milestii-mici.md/en/book-now.html. W Mołdawii butelkę wina możecie kupić nawet za mniej niż 5 euro. Mówi się, że wino nie jest klasyfikowane w tym kraju jako alkohol, a po prostu – produkt spożywczy:) Na lotnisku w Kiszyniowie na bezcłówce możecie kupić duże butelki wina z obu znanych winiarni za 5euro i więcej.
Nocleg mieliśmy 2km od winnicy Cricova w hotelu z basenem [Giowine Hotel&Restaurant], więc młody mógł poszaleć:) Za nocleg ze śniadaniem dla naszej trójki zapłaciliśmy 500zł [apartament z 2 pokojami, salonem i łazienką oraz z balkonem z widokiem na basen]. Obsługa w restauracji działa bardzo wolno zwłaszcza na śniadaniach, które de facto były dość słabe, natomiast jeśli chodzi o inne dania z karty menu, naprawdę można się dać zaskoczyć pozytywnie. To tutaj Dżunior jadł najpyszniejszą pizzę i rzeczywiście zrobioną ‘w stylu włoskim’, jedliśmy też zupy i sałatki.

KISZYNIÓW

Jako, że Kiszyniów zostawiamy na inny raz, a nie chcemy Was zostawić z niczym, polecamy fajnie opisane atrakcje stolicy Mołdawii na blogu Natalii: https://nataliamowi.pl/kiszyniow-najbardziej-zielona-stolica-europy-przewodnik-po-atrakcjach/.
Niedaleko Kiszyniowa [30min jazdy samochodem] są też organizowane fajne wycieczki w kajakach po Dniestrze. Najkrótsze trwają 4 godziny, a najdłuższe nawet 4 dni! Ofertę możecie zobaczyć na stronie: https://www.kayakingtours.md/en/

BUTUCENI I OKOLICE

Butuceni i okolice to absolutnie ten rejon Mołdawii, którego nie powinno się pomijać. Oto nasze propozycje:
-Old Orhei [czyli Stary Orhei, czy Stary Orgiejów] – popularny kompleks historyczno-archeologiczny, w którym najpiękniej prezentował się  skalny monastyr [klasztor wykuty w skale], do którego wchodzi się przez tunel. Jest to miejsce wyjątkowe wciąż zamieszkałe przez jednego lub dwóch mnichów. Przechodząc przez dziurę w skale można z niej podziwiać przepiękną panoramę z rzeką Raut dosłownie pod Waszymi stopami. Nad jaskinią znajduje się cmentarz i punkt widokowy z krzyżem, a w niedalekiej odległości dotrzecie do kolejnej świątyni. Żeby dostać się do tego miejsca musicie zaparkować samochód na parkingu Eco Resort Butuceni, przejść przez ulice do Muzeum Etnograficznego [warto też tam zajrzeć] i przechodząc przez jego teren kierować się do góry schodkami [jest tam bardzo gorąco, trafiliśmy na 40-stopniowe upały, więc chłopaki odpoczywali we wiosce, a ja poszłam tam sama].
-kolorowe domki i studnie Butuceni – wieś Butuceni sama w sobie jest urocza i kolorowa, a leży w rejonie Rybnica na historycznym Podolu. To miejsce o spornej przynależności ”państwowej”, mówi się, że tak naprawdę leży w samozwańczym państwie Republiki Naddniestrzańskiej. Ma ciekawą dla nas, Polaków, historię, jako, że niegdyś w czasach I Rzeczypospolitej wieś ta leżała w prowincji małopolskiej Korony Królestwa Polskiego. W 1789 przeszła w posiadanie Lubomirskich, a odpadła od Polski w wyniku II rozbioru.
-Eco Resort [z lokalnym jedzeniem i kózkami, które można karmić]; to tutaj zajadaliśmy z Dżuniorem lokalne pierogi z wiśniami. Obsługa w tym miejscu była fatalna i działająca wolno, ale do jedzenia nie mamy zastrzeżeń, ceny są tu bardzo niskie. To jedno z niewielu miejsc w okolicy, gdzie można smacznie i tanio zjeść w swojskim klimacie:)
-Curchi [czyt. Kurki] z monastyrem zlokalizowanym pośród zieleni. To jeden z największych i najpiękniejszych kompleksów sakralnych w Mołdawii. Leży w jedynym parku narodowym Mołdawii – Stary Orgiejów, założonym w 2013 roku.
We wsi spaliśmy w bardzo fajnym miejscu: gospodarstwie agroturystycznym w Branesti: Agropensiunea “La prisaca” . Za pokój z łazienką na poddaszu zapłaciliśmy 170zł za naszą trójkę. Na miejscu można kupić u gospodyni m.in. ich winko za 2zł za kieliszek. Poza tym nasz Dżunior miał do dyspozycji plac zabaw, trampolinę, tyrolkę, samochodzik do jazdy na baterie, kręgle dziecięce, itp. Pokoje mają podstawowe z klimatyzacją, ale czyste, a właścicielka to złota kobieta.
W Curchi przed przypadek znaleźliśmy jedno ciekawe miejsce na nocleg z domkami i basenem, z którego świetnie prezentuje się widok na monastyr Curchi. To Lavinia’s House położony na na wzgórzu. Na miejscu jest basen z solą morską, domki i bar z szybkim jedzeniem, ale gospodarze podobno robią też często grilla.
Mamy dla Was jeszcze jedno miejsce w okolicy, które jest otwarte niestety tylko w piątki, soboty i niedziele, a jest świetną opcją dla dzieci. To Kozy ”The City of Goats” [40min jazdy o Butuceni], dokąd niestety nie dotarliśmy. Zobaczcie jak wygląda urocze miasteczko z kozami na zdjęciach poniżej. Wstęp kosztuje 75lei dla dzieci do 12 lat, a powyżej tego wieku – 100 lei [jeśli nic się nie zmieniło od zeszłego roku].

LISTA OBIECANYCH NOCLEGÓW I KNAJP

Całą listę miejsc wartych uwagi wspomnianych w tym wpisie wraz z ich lokalizacjami znajdziecie tutaj:
Noclegi [odwiedzone + te polecane]:
1. Hotel Russia – Tyraspol [-->lokalizacja]
2. Giowine Hotel & Restaurant – Cricova [–>lokalizacja]
3. Agropensiunea “La prisaca” – Branesti [niedaleko Butuceni] [–> lokalizacja]
4. Eco Resort – Butuceni [–> lokalizacja]
5. Valea Stancii – Trebujeni [–> lokalizacja]
6. Lavinia’s House – Curchi [–> lokalizacja]
Restauracje, knajpy [odwiedzone + te polecane]:
1. La Placinte [sieciówka z lokalnym jedzeniem, wiele lokalizacji] – Kiszyniów
2. Eco Resort – Butuceni [–> lokalizacja]
3. Vila Etnica – Butuceni – miejsce droższe niż Eco Resort, ale z fajnymi widokami [–> lokalizacja]
4. Casa Maria by Asconi Winery – Butuceni [–>lokalizacja]
5. Agropensiunea “La prisaca” – Branesti [gospodarstwo agroturystyczne, jedzenie tylko dla wykupujących pobyt, kieliszek wina za 2zł (!)], [-> lokalizacja]
6. Cantina USSR – Tyraspol [–>lokalizacja]
7. Din nou in URSS – Tyraspol [–>lokalizacja]
8. La Vida – Tyraspol [bardziej na drinka niż na jedzenie] [–>lokalizacja]
9. Toscana – Tyraspol [–>lokalizacja]
10. Dolce Vita – Orhei [–>lokalizacja]
11. Chateau Vartely – Orgiejów [restauracja podobno z wyższej półki, polecana nam przez miejscowego] [–>lokalizacja]
Zwróćcie uwagę, że wiele powyższych miejsc nie jest otwartych w poniedziałki i wtorki, dlatego jeśli koniecznie chcecie gdzieś pojechać, trzeba wybrać inne dni.

PODSUMOWANIE

Mamy nadzieję, że tym wpisem zachęciliśmy Was do odwiedzenia Mołdawii. Jeśli dodalibyście jakieś ciekawe miejsca do naszej listy na krótki wypad do tego państwa, dajcie znać w komentarzach.

4 Replies to “Mołdawia w kilka dni – plan na krótką podróż w czasie”

  1. Dziękuję za merytoryczny opis. Wcześniej przejrzałem kilkadziesiąt wpisów dotyczących Mołdawii i dopiero od Pana dowiedziałem się o kajakowych spływach Dniestrem. Popłyniemy!

    1. Witamy Marcinie, cieszę się, że mogliśmy pomóc. Wspaniałego pobytu w Mołdawii życzymy:) Powodzenia na spływie;)

      1. Fantastycznie:) Nam się tak podobało,że planujemy wrócić. Pozdrawiamy serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *