Być w Papui Zachodniej i nie doświadczyć na własnej skórze życia lokalnych ludzi czy plemion mieszkających w odległych wioskach gdzieś w dżungli czy górskich dolinach to tak jak nie być tam wcale.. Długo czekaliśmy na tę chwilę i nasze marzenie spełniło się: udało nam się dotrzeć do papuaskich wiosek i poznać ich lokalnych ludzi. Zrobiliśmy to bez przewodnika, tragarzy i bez zbędnego ”zezwolenia” na podróżowanie, przez co zaoszczędziliśmy około 1500-2000zł! Przemierzyliśmy ‘’trasę’’ górską przez malowniczą Dolinę Baliem z Kurimy przez Hitugi, Userem, Yuarimę aż do położonego na wysokości 2500m n.p.m. Yogosem (skąd wracaliśmy identyczną trasą). Nie byłoby to możliwe bez nauczenia się podstaw języka indonezyjskiego zwanego Bahasia Indonesia (inaczej nie dogadacie się z lokalną ludnością i nie poznacie dobrze ich kultury), nie byłoby też to możliwe bez naszej determinacji, krzepy 🙂 i wytrzymałości (trasa z Yuarimy do Yogosem z plecakami to 3,5h trekkingu stromo w górę, a przy jej końcu dosłownie będziecie mieli okazję stać w chmurach 🙂 ). Po drodze przez 4 dni nie spotkaliśmy ani jednego białego człowieka, byliśmy oczywiście atrakcją dla lokalnej ludności, zwłaszcza w Yogosem. Poniżej szczegóły jak dotarliśmy do Kurimy, i jak spaliśmy i jedliśmy z mieszkańcami za 25-30PLN dziennie na osobę! 🙂

Ktoś by mógł powiedzieć: ,, Nie pisałbym się na przemierzenie 55km nieznanej trasy górskiej bez przewodnika, bez tragarza dźwigając 15-20kilogramowy plecak oraz bez zezwolenia na podróż w miejsca odległe od papuaskich miast. Nie znam języka, mogę się zgubić i nie dotrzeć do danego miejsca i jeszcze utknę w tej dziczy i co potem..?!’’. Spokojnie.. Mamy na wszystko sposób i mamy nadzieję, że jeszcze Was przekonamy do odbycia podobnej wyprawy 🙂 Oto nasze rady:

1.Nauczcie się podstaw języka indonezyjskiego, który jest tak naprawdę jednym z najłatwiejszych (jak nie najłatwiejszym) językiem azjatyckim. To takie ‘kali jeść, kali pić’, a około 50 słów wystarcza, żeby się porozumieć z lokalną ludnością 🙂 Zapraszamy do osobnego wpisu z podstawowym słownictwem, które przyda Wam się w podróży. Warto zaznaczyć, że nieważne czy zdecydujecie się na trekking czy nie, tak czy siak na Papui czy też na Sulawesi w większości miejsc nie dogadacie się po angielsku jeśli chcecie zwiedzać te wyspy sami bez przewodnika.

2.Żeby dotrzeć do Wameny na Papui Zachodniej, z której możecie wybrać się na ten sam trekking (Kurima-Hitugi-Userem-Yuarima-Yogosem i z powrotem) jedyną opcją jest dolecenie tam samolotem z Jayapury (cena to około 100-130zł w jedną stronę). Dlaczego tylko samolotem? Niestety nie ma dróg łączących te 2 miasta. Należy pamiętać o jednej istotnej rzeczy: nie możecie przewieźć więcej niż 10kg bagażu rejestrowanego na osobę. My lecieliśmy linią Wings Air, ale od naszej gosposi z domu/homestayu, w którym mieszkaliśmy w Jayapurze dowiedzieliśmy się, że jest to ogólny wymóg na loty do Wameny. Problem ten załatwiliśmy zostawiając większość bagażu w homestayu w Waenie niedaleko lotniska w Jayapurze, do którego i tak musieliśmy wrócić z Wameny (nie ma możliwości wylotu z Papui przez Wamenę, musicie wrócić się do Jayapury). I w ten oto sposób załadowaliśmy 8kg w większy plecak i 3-4kg w mniejszy 🙂 Idąc jedyną stromą trasą do Yogosem nie polecamy taszczenia nawet takich kilogramów. My zostawiliśmy połowę bagażu w wiosce Hitugi, do której wróciliśmy na ostatnią noc przed powrotem do Kurimy 🙂 Nawet jeśli nie zostalibyśmy tam na noc to i tak bez problemu za darmo mogliśmy zostawić tam bagaż.

3.O co chodzi z zezwoleniem na podróż? Jeśli macie do czynienia z mówiącymi po angielsku mieszkańcami Papui Zachodniej zazwyczaj w postaci przewodników zostaniecie poinformowani, że każdy turysta w przypadku trekkingu w odległe tereny poza głównymi miastami musi mieć zezwolenie na podróż w tamte rejony (tzw. surat jalan). Zezwolenie kosztuje 10 USD i można je załatwić w urzędzie w Jayapurze albo lepiej w samej Kurimie na komisariacie policji, trzeba mieć też kopię paszportu (za ksero też się płaci). Czy zezwolenie jest tak naprawdę konieczne? Po pierwsze, jeśli idziecie na trekking na własną rękę bez przewodnika uwierzcie nam, że nikt tego nie skontroluje, nie ma nawet czegoś takiego jak bilet wstępu do Baliem Valley. Wydacie 40-50zł (licząc ksero) za papierek, który naszym zdaniem jest dobrym przykładem naciągactwa ze strony Papuasów i do tego wymaga grzecznego zgłoszenia się do urzędu czy na komisariat policji, a nie zapewnia tak naprawdę bezpieczeństwa w podróży, mało tego, z jednego z zagranicznych blogów dowiedzieliśmy się, że zdania na temat zezwolenia na trekking w okolice Wameny są tak naprawdę podzielone, a rzeczywiście wchodząc na teren Baliem Valley w Kurimie nie ma nawet tabliczki z informacją, że w ogóle należy za coś zapłacić po przejściu przez słynny most na drugą stronę… ale oczywiście każdy zrobi jak uważa. Kto będzie chciał zapłacić, zapłaci. My wyszliśmy z założenia, że jeśli policja z komisariatu w Kurimie zatrzymałaby nas tuż przed rozpoczęciem trekkingu, wykupilibyśmy u nich to, o co by nas poprosili i tyle.

4.Co z przewodnikiem? Już po wylądowaniu w Wamenie będziecie zaczepiani przez lokalnych przewodników oferujących swoje usługi. Jeśli chcecie przemierzyć dokładnie tą samą trasę co my, uwierzcie nam, że nie musicie wydawać niepotrzebnie pieniędzy na nikogo. Przewodnicy z językiem angielskim zażądają od Was od 700.000IDR (210zł) do 150USD (600zł) za 1 dzień zapewniając również tragarza i kucharza. Trasa nie jest trudna. Jedynie na samym początku możecie być nieco zdezorientowani, bo ścieżki z Kurimy do Hitugi może 2-3 razy się rozwidlają, ale akurat na tej trasie napotykacie mnóstwo lokalnych ludzi, mówicie im tylko magiczne słowo ‘’Hitugi’’ i już Wam pokazują którędy iść 🙂 Szczegóły trasy i dokładniejsze wskazówki – w dalszej części posta. Najtańszym przewodnikiem może być dla Was jakiś napotkany po drodze człowieczek, którego dorwiecie za 100-150.000IDR za 1 dzień (30-45zł), jak już bardzo chcecie (oczywiście komunikacja tylko w Bahasa Indonesia).

5.Co z jedzeniem/zaopatrzeniem? Proponujemy mieć ze sobą 2 duże butelki wody na 1 dzień na 2 osoby. Po dotarciu do wioski będziecie je mogli zapełnić na kolejny dzień gorącą przegotowaną wodą (indonez. air panas). Poza tym miejcie ze sobą jakieś ciasteczka, suchary i na wszelki wypadek dżem bądź masło orzechowe. Ciasteczka również przydadzą się, żeby poczęstować dzieciaki w wioskach 🙂 A poza tym w cenie 150.000IDR(45zł to cena obejmująca 2 osoby) udało nam się utargować nocleg (indonez. tidur) i 2 posiłki: kolację i sniadanie (indonez. makan malam & makan pagi). Jedna uwaga: przygotujcie się na jedzenie słodkich ziemniaków (indonez. kentang manis), ryżu (indonez. nasi), makaronu/noodli (indonez. mie), czasem kukurydzy przez 4 dni. Noodle to tak naprawdę makaron z zupek chińskich, który oczywiście zalewają wodą (czasem niektórzy chrupią go na sucho, zwłaszcza dzieci). W wioskach możecie też kupić od kobitek avocado – niestety nie widzieliśmy innych owoców. Michał zajadał się słodkimi ziemniakami, ja natomiast jak już miałam dość wspomagałam się sucharami z ‘’pastą’’ z avocado po śniadaniu 🙂

Mamy nadzieję, że Wasze wątpliwości co do odbycia samodzielnego trekkingu trochę zostały rozwiane. To teraz czas na szczegółowe wskazówki dotyczące podziału trekkingu na ilość dni, dojazdu i czasu jaki musicie poświęcić, żeby dojechać do Kurimy, a później dojść do wiosek:

DZIEŃ 1: WAMENA – KURIMA – HITUGI

Najlepiej jest przylecieć do Wameny z Jayapury najwcześniejszym lotem, chociaż tak naprawdę ten około godz. 9:00 w zupełności wystarczy. Biorąc pod uwagę częste opóźnienia, powinniście być na miejscu już z bagażem/plecakiem na plecach około godz. 11:00. Wychodzicie z lotniska do głównej drogi na wprost (nie ma innej), następnie skręcacie od razu w lewo, a potem w prawo aż dojdziecie do targu warzywno-owocowego (do 10min drogi), z którego odjeżdżają busiki do Kurimy. Ładujecie się do busika z lokalnymi ludźmi i za 20.000IDR (6zł) przemierzacie miejscami dość wyboistą drogę,  (gdzieniegdzie nie ma asfaltu).

Macie 2 opcje: albo kisić się w środku – tak jechaliśmy do Kurimy właśnie 🙂 , albo wyskoczyć na dach i z wiatrem we włosach przemierzyć 30-40min drogi 🙂 (tak, jak zrobiliśmy jadąc z powrotem z Kurimy do Wameny).

Dojeżdżacie do rzeczki, przez którą trzeba przejść po drewnianym mostku, za którym stoją następne busiki.

Wsiadacie do jednego z nich (około 10min drogi) z tymi samymi lokalsami i płacicie 10.000IDR (3zł od osoby) aż dowiozą Was do rwącej rzeki, którą musicie przejść zmoczeni aż do ud 🙂

Po przejściu rzeki zostaje Wam dokładnie 4-5km asfaltowej drogi do Kurimy. Możecie przejść tę trasę na nogach aż dojdziecie do trasy trekkingowej albo potargować się z lokalnymi, wsiąść w trójkę na 1 motocykl i za 20.000IDR (6zł za 2 osoby) i dojechać do charakterystycznego wiszącego mostu (indonez. jembatan) za komisariatem policji (indonez. kantor polisi).

Przechodzicie przez pola aż do wspomnianego mostu na rzece Mugi i tu już zaczyna się Wasza przygoda z Baliem Valley (Doliną Baliem) 🙂 Z tego miejsca trekking do Hitugi zajmie Wam 2,5h – nam zajęło to dokładnie tyle czasu (na wszelki wypadek liczcie 3h). Trasa na początku idzie pod górę i nie zdziwcie się jak po chwili będziecie przechodzić przez czyjeś gospodarstwo 🙂 Ścieżki prowadzą bardzo często przez wioski 🙂 Nagle po prostu się urywają i idziecie przez jakąś polanę przy domku czy chatce albo przez boisko do piłki nożnej czy siatkówki 🙂

Często napotkacie na charakterystyczne drewniane rogi wystające niby z ogrodzenia ze schodkami z belek jak na drabinie, na które musicie się wspiąć, żeby potem zejść po kolejnych szczeblach i kontynuować trekking ścieżką 😉

Trasa do Hitugi z Kurimy jest cięższa na początku, później czym bliżej tym łatwiej, nie jest już stromo pod górę, a na końcu idzie się z górki.

 

Oto jaki widok przywitał nas zaraz jak dotarliśmy do wioski:

Spaliśmy w tym oto domku:

Nasza łazienka w Hitugi:

Kolacja z lokalną rodzinką:

DZIEŃ 2: HITUGI – YUARIMA – YOGOSEM

Po zjedzeniu gorących słodkich ziemniaków na śniadanie o godz. 6:00 i przygotowaniu naszych plecaków (połowę bagażu zostawiliśmy we wiosce) o godz. 7:00 wyruszyliśmy w kierunku Yuarimy i Yogosem. Trasa na początku jest bardzo przyjemna: przez około 1,5h idziecie cały czas z górki aż dotrzecie do wioski Userem, przepięknego klimatycznego miejsca, gdzie spotkaliśmy człowieka z plemienia Dani, którego wyrwaliśmy z pola pracującego przy ziemniakach (ludzie ci przez cały dzień chodzą na golasa, na penisa nakładają tylko ‘’osłonę’’ zwaną ‘ koteka’). Niestety wykorzystują fakt, że są niesamowicie egzotyczni dla nas białych i żądają kasy za zrobienie sobie z nimi zdjęcia. Zazwyczaj proszą o 10.000IDR (indonez. sepuluh ribu/3zł). Ten człowieczek był strasznie mały w porównaniu do innego, którego spotkaliśmy dzień wcześniej zaraz przy wiosce Hitugi  🙂

Przechodząc przez tą samą wioskę kierujecie się dalej i musicie przejść przez wiszący most, żeby dostać się na drugą stronę rzeki – i tutaj docieracie do również małej wioski o nazwie Yuarima.

Rzekomo idąc jakies 30 min od leżącego niedaleko wodospadu można dojść do jednej z ‘’uturystycznionych’’ wiosek plemienia Dani (grupy z turystami oprowadzane przez przewodników są kierowane zawsze w te same miejsca, gdzie lokalna ludność jest już ‘’przygotowana’’ na ich wizytę, te uturystycznione wioski są niesamowicie czyste, są tam na miejscu sklepy z pamiątkami, ludność plemienna wie, że ma zatańczyć dla sztuki przy ognisku, żeby biały się cieszył – i to był właśnie powód dlaczego nie udaliśmy się bezpośrednio do żadnej z wiosek słynnego plemienia Dani, za to spotkaliśmy niektórych ich mieszkańców po drodze czy też pracujących w Userem we wiosce przy słodkich ziemniakach, jak już wspominaliśmy ;))

Od Yuarimy zaczyna się ciężki trekking pod górę do Yogosem, który może trwać nawet 4-5h (nam udało się pokonać tę trasę w 3,5h). Nie wyobrażamy sobie taszczenia tam tyle czasu pod górę ciężkich plecaków. Wiedzieliśmy, że pozostawienie połowy bagażu w Hitugi to była najodpowiedniejsza decyzja. Trasa biegnie przez strumyki, wodospady i coraz to wyższe pagórki i góry. Yogosem leży na wysokości 2700m n.p.m. Zanim tam doszliśmy przeszliśmy jeszcze przez część dżungli, a potem znaleźliśmy się w chmurach. Same miasteczko /wioska położone jest w dolinie, więc na samym końcu schodzi się do niego z górki, a otoczone jest 2 wodospadami, posiada własny ‘’trawiasty’’ pas startowy dla awionetek. Próbowaliśmy dowiedzieć się ile kosztuje bilet lotniczy w to miejsce, jako, że słyszeliśmy, że zazwyczaj jeśli jakiś turysta tam dojeżdża to właśnie samolotem, żeby później wrócić trasą z górki przez Yuarimę, Hitugi aż do Kurimy. Dowiedzieliśmy się tylko, że prawdopodobnie bilet z Wameny kosztuje około 1 mln IDR (niecałe 100USD).

W Yogosem ludzie okazali się najbardziej otwarci od samego początku, a raczej spora grupka dzieci, które nie opuszczały nas na krok. Jak tylko zobaczyły, że do wioski przyszli biali i wiedziały, gdzie śpimy przyklejone buziami do szyby domku naszego gospodarza podglądały co się dzieje w środku, a później cała zgraja weszła do środka 😉 Michał grał z nimi w piłkę nożną i siatkówkę i pokazał im kilka tricków z nieprzemakalną kamerką go pro, dzieciaki patrzyły z niedowierzaniem, a w trakcie zabawy z nimi był ubaw po pachy 🙂

W Yogosem wynegocjowaliśmy taką samą cenę za nocleg i 2 posiłki jak w Hitugi: 150.000IDR za wszystko za 2 osoby, chociaż gospodarz chciał na początku 250.000IDR. Jak widać, da się 🙂

 

DZIEŃ 3: YOGOSEM – YUARIMA – HITUGI

3ci dzień trekkingu był już dosyć przyjemny jako, że większą część czasu szliśmy z górki, tak więc droga powrotna zajęła nam już nie 5h a 4h. Wyruszyliśmy oczywiście wcześnie rano o 7:00, więc w Hitugi byliśmy już o 11:00. Mieliśmy praktycznie cały dzień na rozkoszowanie się tym miejscem, a nie tylko sam nocleg jak ostatnio. Natrafiliśmy akurat na moment jak zgraja dzieci bawiła się przed szkołą. Zaciekawione podbiegły pod nasz domek, pooglądały z nami zdjęcia z wyprawy, a potem pooprowadzały nas po tzw. campungach/obozach zlokalizowanych tuż nad wioską. Poniżej zdjęcie Michała z naszym małym głównym przewodnikiem 🙂 :

DZIEŃ 4: HITUGI – KURIMA – WAMENA

Z Hitugi wyruszyliśmy znowu o 7:00 rano po śniadaniu. Tym razem już pożegnaliśmy się na dobre z sympatyczną rodzinką, która nas ugościła. Jako, że z powrotem trasa była łatwiejsza, gdyż później szło się z górki przeszliśmy kawałek do Kurimy tylko w 2h 🙂 Można tak naprawdę nocować w samej Kurimie już zamiast zostawać kolejną noc w Hitugi. Nas zahipnotyzował całkowicie widok naokoło wioski i zdecydowaliśmy, że musimy tam zostać.

Trasa z powrotem do Kurimy:

Jak pewnie zdążyliście zauważyć, możliwe i całkiem sensowne jest pokonanie tej trasy tak naprawdę w 3 dni. Jeśli zrobimy sobie przerwę w Hitugi po 4-godzinnym trekkingu z Yogosem, to później około godziny 12-13:00 możecie ruszyć w kierunku Kurimy, gdzie dotrzecie na 15:00 i pewnie jeszcze zdążycie dorwać jakiegoś motocyklistę, żeby podwiózł Was pod busika, a później możecie wsiąść w kolejnego już jadącego na targ do Wameny. Dlaczego mimo wszystko nie polecamy tej skróconej opcji i raczej nocowania w Wamenie? Jest tam strasznie drogo i wysyłają turystów do hoteli. Próbowaliśmy się dopytać czy możemy spać w kościele, albo u kogoś w domu i niestety wszyscy bez wyjątku kierowali nas do najbliższych hoteli :/ Tak więc jedna noc w Wamenie wyniosła nas drożej niż 3 doby z wyżywieniem w Dolinie Baliem.. Zapłaciliśmy około 150PLN za noc ze śniadaniem w formie bufetu w hotelu Pilamo, który był położony niedaleko lotniska. Z tego właśnie hotelu często wysyłają grupy turystów na zorganizowany trekking i właśnie tam widzieliśmy grupkę przeglądającą zdjęcia z odbytej wycieczki.

Wioski na filmikach i zdjęciach przypominały właśnie ułożone pod turystów wioski ze sklepami z pamiątkami (podobnie jak wioska z kobietami z długimi szyjami w Chiang Rai na północy Tajlandii, której poświęciliśmy dosyć sporą część wpisu o Chiang Rai). Widząc wspomniane zdjęcia cieszyliśmy się, że nie poszliśmy w tamto miejsce, nasze doświadczenie było prawdziwe, wspaniale było spędzić czas z ludnością lokalną nie ubierającą na siłę pióropuszy na widok białych turystów, żeby wyciągnąć od nich kasę. W domku naszych gospodarzy w Hitugi znaleźliśmy pióra, które zakładają niekiedy tradycyjnie na głowy i cichaczem zrobiliśmy sobie w nich zdjęcia 🙂 Trzeba wziąć pod uwagę, że dzisiejsi ludzie z wiosek wyglądają coraz normalniej, żyją dalej bez prądu i ciepłej wody, wodę mają ze strumienia, a jedzą na sianku w ‘’kuchni’’ przy kociołku zagrzanym na ognisku, ale ubiorem już się nie wyróżniają, chyba, że świętują, wtedy założą co nieco tradycyjnego na siebie.

Żeby zobaczyć natomiast plemiona niesamowicie dzikie, jak np. ludzi mieszkających na drzewach, których uważa się za najbardziej zdziwaczałych w Papui, to już trzeba udać się z przewodnikiem, który może policzyć za 2-3tygodniową wyprawę nawet 80 mln IDR/6000USD! (Taką informację otrzymaliśmy od gosposi z homestayu w Waenie, k. Jayapury). Jeśli wybieracie się na dłuższy pobyt na Papuę można udać się też za wioskę Yogosem głębiej w dzicz, gdzie dalej spotkacie plemię Yalimo, rzekomo jedno z najciekawszych plemion. Naokoło Wameny są również inne możliwości odbycia trekkingów, to niesamowite jak to miejsce rzeczywiście jest bogate kulturowo i krajobrazowo i ma masę opcji do zaoferowania tym, którzy uwielbiają bliskość przyrody i doceniają niezwykłość zwykłego życia ludności lokalnej Papui Zachodniej 🙂


Zapraszamy Was również na kolejny wpis (już wkrótce!) o ludności lokalnej Papui Zachodniej, różnicach kulturowych rzucających się w oczy, niektórych miłych i nie tak miłych doświadczeniach, które wynieśliśmy ogółem z naszej wizyty w najbardziej barwnej części Indonezji 🙂

 

11 Replies to “Papua Zachodnia: trekking do wiosek w Dolinie Baliem – zrób to sam z budżetem dziennym 30PLN na głowę!”

  1. Hello! Congratulations for this marvellous trek in the Baliem valley! The information you have provided is very useful and is really helping us in our preparation for our Baliem valley trip.
    A question, please: do you have the GPS coordinates/track of your trek?
    Terima kasih!
    Adrian

    1. Hi Adrian! Thanks so much! Unfortunately we don’t have any GPS track of our trek, however, during our trek we were using maps.me application which showed us some of the villages such as: Yuarima , Yogosem. We couldn’t find Hitugi [pronounced: hi:tu:gi:/heetooggie] there though, probably because it’s a very small village. But no worries, just say the name of the village you need to reach to those that you encounter on your way and everybody will show you the direction 🙂 Enjoy! 🙂

      1. Hi guys!

        We just arrived back from our Papua travel.

        I just want to thank you once more for your extraordinary blog which helped us a lot in our travel. In fact your blog is THE BEST we could find on the internet. The informations you have provided were MOST ACCURATE and the „50 bahasa indonesian words” you suggested to learn was the best advice ever (even if I have known them before I’ve got to read your blog).

        We recommended your site to every tourist we have met in Baliem Pilamo hotel asking us about tipps for trekking.

        As for me and my wife, we went exactly on the route you two have been.
        But because of the difficulty of our backpacks, the rain and other minor problems we made only Kurima-Hitugi-Yuarima and back. We did sleep 2 nights in Hitugi (and did on the day between the trek without backpack to Yuarima and back), in the house right in front of the house you have stayed. Our „kamar kecil” was the little structure on the photo in front of your house.
        So- thank you once more for your post and your advice and let us admire you for your impressive phisical condition (we needed some 50% more time for every trekking day as you suggested).

        Our travel blog with the Papua story and some pictures (text only in romanian 🙁 ) can be found here:

        http://www.jurnaldevacanta.com

        Terima kasih!

        1. Wow, your words are so motivating for us! We’re extremely glad you could benefit from our pieces of advice. Many thanks for sharing your experience too! Your blog is really impressive, you’ve traveled to so many countries! We will certainly follow your blog and fanpage (we’ve just found your profile on fb and left a ”like” there:) ). Cheers and wishing you many wonderful trips all over the world!

  2. Think we stayed in the same guesthouses in Hitugi and Yogosem! Funny to relieve our experience through your post 🙂 We continued into the jungle after Yogosem as we wanted to reach Ungurruk. Almost made it, up to Sobharam but we had to fly back from there, as the trail was tidak bissa according to the locals. One of the best treks we ever did!

    1. Wow! Thanks so much for sharing your experience! Sounds like great adventure! We also consider this trek as one of the unforgettable ones we’ve done in our lives. Wishing you even more thrilling treks and adventures ahead!

  3. Hi guys!I’ve been reading about your trip in Baliem valley and I have some doubts about it. My boyfriend and I are planning our honey moon in august-september. We’re going to expend a month going all over Indonesia and our first stop is going to be Papua. Do you think it is to hard to do a 7 days trekking? (last year we made the Everest base camp trek by our own, no guide no porter, but I presume that this trek is even less confortable than the Nepal’s one). Thank you for your attention and congrats for your webpage!!!!!

    1. Hi Estrella! Thank you so much for your pleasant words! 🙂 Actually you’re right, this trek has nothing to do with treks in Nepal. First of all, it’s quite comfortable to do the trekking in Nepal (we did MBC/Mardi Himal on our own), you have quite easy access to food and water (and even other drinks), you can easily communicate with people in English, many trails are clear, you know where to go or you can guess or ask someone at least). In Papua sometimes you don’t know if you’ve taken the right route, trails are not marked sometimes (you’d better use maps.me application if you want to go for 7 days and even further than Yogosem), people speak only Bahasa Indonesia (so be prepared and maybe one of our posts related to the most useful Indonesian words might help you or use Google translator offline-Bahasia Indonesia is available there too), water that you’re given is the one from the stream cooked in a pot on the fireplace, you eat only potatoes, rice, noodles (I got allergic to these ones), so you need to have some more food with you: at least some snacks:biscuits, the only fruit that we could buy on our way was avocado; so there are a few inconveniences but it doesn’t mean you’re not gonna make it! 🙂 take powerbanks with you – for 7 days they will be really useful. There is also another option available: you can fly to Yogosem from Wamena in a small plane and later do the trekking further and come back to Yogosem and take the route back through Hitugi, Kurima, to Wamena. Unfortunately it was really hard for us to get the detailed info about it at Wamena airport but maybe you will be luckier 🙂 Good luck and we would be really happy to get some feedback from you after your trip, please write to us on fb or here at our website! Take care! Happy honeymoon! 🙂

  4. Hi, it’s really nice to read your blog. I was born in West Papua and grew up there, but I’ve never went to Baliem Valley before. I get a lot of information from your blog and thanks for that. I’ve read some of your Bahasa Indonesia words and I found out some words miss a letter, for example ‚terima kasih’ instead of ‚trimakasih’. But overall I really appreciate what you guys have achieved. 👍

    1. Glad to hear you’ve enjoyed our ‚West Papua’s posts 🙂 and nice to meet you, Hanifah! I will check for this mistake, although I thought I just put the pronunciation of the word ‚terima kasih’ there 😀 but for sure, if you found the error, it means it should be corrected :)thanks

Odpowiedz na „Patricia PagenelAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *