Już przed przyjazdem do Kijowa wspominano nam, że można tam zjeść naprawdę smacznie, słyszeliśmy też wiele o klimatycznych barach czy pubach, więc tym bardziej ucieszyliśmy się jak w nasze ręce wpadła oferta biletu lotniczego z Krakowa do Kijowa liniami UIA za 300zł na osobę! Bez większego namysłu wykupiliśmy bilety i tym sposobem do Kijowa pojechaliśmy na 3 pełne dni. Do tej pory na Ukrainę nie zapuszczaliśmy się nigdzie dalej jak do Lwowa, w którym byliśmy co najmniej 4 razy i po prostu kochamy to miasto! No cóż, naszym skromnym zdaniem Kijów nie przebił Lwowa klimatem, ale ( podobnie jak sam Lwów ) zachwycił nas kuchnią serwowaną w restauracjach. W stolicy Ukrainy znajdziecie sporo tematycznych knajp: w jednej ubiorą Was lokalnie po ukraińsku w wianki i kapelusze a na wychodne dostaniecie banię chrzanówki (=wódki chrzanowej), w innej będą Was obsługiwać kelnerki-pielęgniarki czy barmani-lekarze i napijecie się drinków z probówek, w jeszcze innej z kolei podadzą Wam drinki w słoikach tak ”po studencku” 😛 I jak tu zwiedzać na trzeźwego skoro wszędzie proponują alko 😛

OTO MIESJCÓWKI, KTÓRE MOŻEMY WAM ŚMIAŁO POLECIĆ W KIJOWIE:

1) Белый налив  ——-> adres: ul. Kreshatik 23a (ukr. Крещатик)

To knajpa, gdzie wszystko jest za 1 euro! 😀 Zjecie tam przepyszne ostrygi, strudla jabłkowego bądź strudla z kurczakiem, hot-doga, a napijecie się m.in. słodziutkiej nalewki jabłkowej czy cydra 😀

2) Корчма Тарас Бульба  —–> adres: ul. Pushkinska 2-4/7 (ukr. Пушкінська)

To nasza ulubiona typowo ukraińska knajpa w Kijowie z niesamowitym lokalnym klimatem. Pięknie ubrane Ukrainki proponują przywdzianie wianka kobietom, a mężczyznom założenie kapelusza.  Polecono nam deskę smakowych wódeczek, do których były podane odpowiednie przekąski. Poza tym zamówiliśmy po zupie: Michał wziął ukraiński barszcz, a ja – bulion, następnie na drugie zjedliśmy wieprzowinę zapiekaną serem i grzybami oraz kurczaka zapiekanego serem. Dostalismy również coś w rodzaju naszego polskiego kompotu, a przy samym wyjściu już po ubraniu płaszczów poczęstowano nas wódką chrzanową 😀 Za wszystko zapłaciliśmy około 800UAH czyli jakieś 108zł (za 2 osoby).

3) Канапа  —-> adres: Andriivs’kyi descent 19 (ukr. Андріївський узвіз)

Chcecie zjeść barszcz ukraiński (czerwony) podawany w kapuście? To właśnie tutaj w restauracji ”Kanapa” będziecie mieli okazję to zrobić 🙂 Wygląda naprawdę kapitalnie, a smakuje jeszcze lepiej 🙂 Dlaczego napisaliśmy ”czerwony” skoro każdy wie, że barszcz ukraiński musi być czerwony? Otóż w tej samej knajpie można spróbować zielonego barszczu ze szczawiem, który jest bardzo delikatny w smaku, ale też ma w sobie to coś 🙂 Tutaj też skosztowaliśmy pierogów z mięsem z królika oraz karpia bez ości podawanego z warzywami w ciekawym sosie o intensywnym słodkim smaku. Michał wziął poza tym typowo lokalne piwo, a ja grzane białe wino z goździkami i owocami. Tego dnia byliśmy pierwszymi gośćmi w tej restauracji. Normalnie nie ma tam takich pustek.

4) За двома зайцями  —> adres: Andriivs’kyi descent 34 (ukr. Андріївський узвіз)

Po naszemu ”Za Dvoma Zaytsyamy” to kolejna restauracja ukraińska z klasą położona prawie na przeciwko ”Kanapy”. To tam wieczorem można spotkać starszych panów grających i śpiewających stare przeboje. Jak usłyszeli, że jesteśmy z Polski, zagrali nam : ”Szła dzieweczka do laseczka” 😀 a kobiety ze stolika obok wyciągały nas na parkiet do różnych utworów 🙂 Chyba nieźle popiły, bo tyle razy co tego wieczora nie byliśmy obcałowani przez żadne obce osoby 😛 Było mega zabawnie.

My też już trochę lecieliśmy na gazie, bo przed wyjściem wypiliśmy ukraińskiego ”whiskacza” czyli Black Jack’a łudząco przypominającego Jack’a Daniel’sa 😛 Śmiemy twierdzić, że zrobili sobie taką swoją lokalną podróbkę. To nasz ulubiony alkohol na Ukrainie. Za to wódka żurawinowa po lewej na zdjęciu to taka siekiera, że myśleliśmy, że jej nie dopijemy – tego trunku nie polecamy hehe. Na tej samej ulicy możecie wpaść do browarni o nazwie: Солом’янська броварня (Solomyanska Brovarnia), które znajduje się dalej po lewej stronie kierując się po wyjściu z ”Za Dvoma Zaytsyamy”.

 

Ale wracając do samej restauracji: Michał zamówił typowego kurczaka po kijowsku, czyli po prostu w panierce, a ja – żeberko z fioletowym puree ziemniaczanym. Do tego mieliśmy po piwku i kieliszku chrzanówki – żyć nie umierać hehe! Nie pytajcie ile tam zapłaciliśmy, bo tego wieczora pamięć mieliśmy słabą 🙂

5) Палата №6 —-> adres: Bulvarno-Kudriavska, 31А (ukr. вулиця Бульварно-Кудрявська)

Jak dobrze, że aplikacja maps.me ma to miejsce w swojej bazie, bo inaczej w życiu byśmy tam nie trafili! Wchodzi się za jakieś szare bloki, a potem schodzi do piwnicy w jakiejś dziurze. Do samego końca nie dowierzaliśmy czy znajdujemy się we właściwym miejscu. Dopiero jak zeszłam schodkami do piwnicy i zobaczyłam bar, Michał zszedł za mną. Fakt, że byliśmy tam w ogóle za wcześnie – zapewne najlepszy klimat jest wieczorem, ale mieliśmy zachciankę wybrać się tam za dnia. No i w ten oto sposób spróbowaliśmy słynnych drinków z probówek. Po wejściu do lokalu od razu zauważyliśmy srebrne nosze oraz generalnie ciekawy wystrój lokalu w postaci m.in. obrazków z seksownymi pielęgniarkami. Za barem stał barman-lekarz, a obsługiwała nas kelnerka w fartuchu pielęgniarki 🙂 W tym miejscu też chcieliśmy spróbować po prostu różnych rodzajów kiełbachy ze smażonymi ziemniaczkami i kwaśną kapustą, co też uczyniliśmy 🙂 Oczywiście lokal ma śmieszne nazwy drinków, a wśród nich m.in. HELMET , na który składa się cały rytuał: zakłada się delikwentowi hełm na łeb, który mu się podpala i każe wypić jak najszybciej przygotowane szoty – wygląda to dość spektakularnie! Możecie znaleźć tego typu filmiki w necie bez problemu jak wpiszecie nazwę pubu (Палата №6 /Palata nr 6) 😀

Poza tym te srebrne nosze, o których wspominałam nie leżą sobie tam tak dla picu.. Jak komuś zachce się alkoholu ze strzykawki to jego życzenie zostaje spełnione właśnie na noszach (zdjęcie poniżej pożyczyliśmy z neta :P):

Kolejny ciekawy bar, do którego niestety nie udało nam się dotrzeć to Банка (pol. Bańka), gdzie wszystkie drinki i alkohole podawane są w słoikach 🙂 Tutaj łapcie adres do tego miejsca —->Lva Tolstoho St, 11/61 (Льва Толстого). A w okolicy Maidanu Nezalezhnosti natraficie na bar : П’яна Вишня (pol. Pijana Wisnia), gdzie napijecie się ukraińskiej nalewki czyli Vishnevka (pol. wisniówka) za 1 euro! Dostaniecie 50g alkoholu i coś słodkiego na ząb.

6) Бессарабський ринок (Besarabski Rynek)

Mowa tu o targu, na którym można kupić wyjątkowo tanio kawior, a poza tym spróbować suszonych owoców kaki i rodzynek z Uzbekistanu 🙂 Puszeczka kawioru o wadze 250g w Polsce kosztuje nawet kilkaset złotych, a tutaj? Nie zapłacicie nawet 100zł za taką ilość.. Za 2 suszone owoce kaki i spory woreczek rodzynek z Uzbekistanu zapłaciliśmy z kolei około 12zł.

7) Miejsca, w których nie byliśmy, a były nam polecane:

Restauracja BARVY, ул. Мечникова, 3                                                                            + Restauracja Первак, ул. Рогнединская, 2

Warto zwrócić uwagę na 2 restauracje powyżej. Nie zdążyliśmy do nich dotrzeć, ale były nam bardzo polecane jako miejsca z autentyczną smaczną ukraińską kuchnią. Poza tym jeśli lubicie tzw. bary mleczne to znaną ”sieciówką” owych barów na Ukrainie jest ‚‚Pyzata Chata” (ukr. Пузата хата).

Dla tych, którzy znają się na wysokiej jakości whiskey absolutnym hitem będzie restauracja Whisky Corner (ul. Sofiivs’ka), gdzie słyszeliśmy, że można naprawdę wykwintnie zjeść oraz skosztować wybornego whiskey, ale ceny też same mówią za siebie –  jest to miejsce zdecydowanie na grubą kieszeń, ale bardzo zachwalane.

 

A TERAZ Z INNEJ PAKI: JAKIEGO MIEJSCA NIE POLECAMY:

1) Kyivska Perepichka

Vlogerzy huczą o popularnej budce z hot-dogami w Kijowie, gdzie twierdzili, że się je podaje w wyjątkowy sposób, bo tak naprawdę dostajecie bułkę smażoną w głębokim maśle i w niej zamknięta jest, jak się okazuje, własnie parówka. Szału ni ma, jakieś takie bez smaku to było, brakowało czegoś wyrazistego (przyszedł nam na myśl zapiekany majonez – idealnie siadłby w tych hot-dogach, a tak to wypadły mega słabo..). Koszt hot-doga to tylko 2zł – jasne, tanioszka i do tego rozreklamowany na trip advisorze jako miejsce must-see – próbowaliśmy zrozumieć skąd ta popularność, no i nie udało się. Akurat my nie natrafiliśmy na kolejki do budki, ale rzekomo jest to standardem.

2) Uważajcie na restaurację gruzińską (niestety nazwy nie pamiętamy) w okolicy ulicy Mikhailivska (tam własnie mielismy wynajęte mieszkanie o powierzchni 50m kw. – Grata Apartments za 230zł za 2 noce). Tak paskudnego gruzińskiego jedzenia jeszcze w życiu nie jedliśmy. W tym przypadku najlepiej jednak sprawdzić opinie na trip advisorze, bo jest sporo restauracji gruzińskich w Kijowie i można się po prostu źle nadziać, tak jak my..

3) Wpadliśmy też do lokalnego spelunkowego baru w okolicy ulicy Mikhailivska, tzw. Blues Bar, gdzie piliśmy najcieplejszą wódę w życiu! O matko, to był hardcore! Dobrze, że na Ukrainie mają wszędzie zwyczaj dawania chociaż przekąsek w postaci kromek ze słoniną i ogórkiem kiszonym, bo tak to nie można by było tego zdzierżyć hehe! W tym samym lokalu zamówiliśmy 2 różne zupy i również wypadły bardzo słabo.

Podsumowując Kijów wyszedł nam ogółem dość tanio i smacznie, chociaż w porównaniu ze Lwowem – oczywiście drożej, ale to wcale nie dziwi. Stolica Ukrainy ma prawo być najdroższa w kraju, ale super, że wciąż pozwala na swobodne kosztowanie ukraińskiej kuchni w lepszych restauracjach nie dając odczuć aż tak po kieszeni. Przede wszystkim jest tam wciąż taniej niż w Polsce (w niektórych miejscach ceny są podobne/różnie bywa), więc z naszej perspektywy taki kulinarny wypad był po prostu ucztą smaków. Może Wy macie swoje ulubione knajpy w Kijowie i chcielibyście się podzielić swoimi propozycjami? Mamy nadzieję, że ten wpis wydał się dla Was pożyteczny. Każda Wasza sugestia będzie mile widziana 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *