Pedra Bonita – Rio de Janeiro z innej perspektywy

Rio de Janeiro długo pozostawało w strefie naszych marzeń i wreszcie udało nam się tam zawitać w styczniu tego roku. Nie przepadamy za dużymi miastami, ale Rio to co innego, bo to tutaj znajduje się żywa dżungla w środku miasta, a liczne punkty widokowe z wielu skałek naokoło miasta sprawiają, że poznajemy piękno metropolii z różnych perspektyw. Myśleliśmy, że nic nie pobije widoku z Chrystusa Odkupiciela, na który z resztą udało się nam wybrać bez tłumów (przeczytacie o tym tutaj: http://www.kuukandtravel.com/jak-zrobic-to-bez-tlumow-co-wlaczyc-do-zwiedzania/ ). Okazało się, że bardzo się myliliśmy, a że mieliśmy niewiele czasu i musieliśmy wybrać jedno miejsce na krótki trekking z kapitalnymi widokami, padło na bardzo nam polecaną skałę Pedra Bonita ( dosłownie tłumacząc: ”Piękna Skała”), znaną również jako ulubione miejsce paralotniarzy.

Continue reading „Pedra Bonita – Rio de Janeiro z innej perspektywy”

Szybki wypad do bajecznego San Marino

Podróżuje się w dalekie zakątki, a tuż pod nosem odkrywa się niejeden raz miejsca z zachwycającymi widokami. Tak czuliśmy się w ostatnio odwiedzonym przez nas San Marino. To małe państewko jest tak wspaniale usytuowane, że piękne widoki gonią cały czas tych, którzy tam zawitają. Zamki i fortyfikacje położone najwyżej, gdzie sięga wzrok, górzyste widoki na wyciągnięcie dłoni i jednocześnie to uczucie, że niby jest się prawie we Włoszech, ale jednak jest jakoś inaczej, bardziej urokliwie i magicznie:)

 

Continue reading „Szybki wypad do bajecznego San Marino”

Jak zachorowałam na dengę w Azji Południowo-Wschodniej

Nigdy nie sądziłam, że nasza kolejna dłuższa podróż po Azji będzie miała taki finał.. ba, nigdy nawet nie wierzyłam w to, że ja, taka niby zaprawiona w podróżach, polegnę od ukąszenia jednego wrednego komara (może dlatego, że zawsze miałam na sobie dziesiątki ukąszeń i nic się nie działo, nie wiem..). Takie sytuacje w życiu sprawiają, że człowiek jednak pokornieje i już nigdy nie przyjdzie mu do głowy powiedzieć komukolwiek: ”Jak stosujesz repelenty i śpisz pod moskitierą, to nie ma ryzyka” czy nawet: ”Denga to strasznie rzadka choroba tropikalna, a jak już Cię dopadnie, to przejdziesz ją jak grypę i po sprawie. Nie ma się czym przejmować.” Prawda jest taka, że żadne z tych stwierdzeń w moim przypadku się nie sprawdziło. Mało tego: ”moje” objawy dengi i przebieg choroby nie były do końca ”książkowe”, aczkolwiek moja choroba została sklasyfikowana jako ostry przypadek gorączki dengi (w moich papierach wskazali ”severe dengue fever”), czyli znalazłam się w statystycznych 10-15% zachorowań (80% przypadków przechodzi dengę ”bezobjawowo”, czyli zazwyczaj jedynie gorączkuje, czemu towarzyszy również przeziębienie).

Continue reading „Jak zachorowałam na dengę w Azji Południowo-Wschodniej”

Boliwia kulinarnie – jedzenie na wsi i w mieście

Będąc w Boliwii warto spróbować lokalnego jedzenia zarówno na wsiach jak i w miastach, nie ograniczać się tylko do miast, chociaż fakt faktem w samych miastach w zależności od regionu również napotkacie na różne tendencje kulinarne. Niemniej jednak jedzenie na boliwijskich wsiach znacznie różni się od jedzenia w miastach.

Continue reading „Boliwia kulinarnie – jedzenie na wsi i w mieście”

Sonargaon + replika pałacu Taj Mahal – intrygujące oblicze Bangladeszu

Dzisiejsze bengalskie Sonargaon położone w niedalekiej odległości od Dhaka odgrywało niegdyś znaczącą rolę w tamtejszym Wschodnim Bengalu. Kiedyś to miejsce nazywało się Suvarnagram, mający tysiąc lat starożytny ośrodek miejski był jedną ze stolic i portów rzecznych Wschodniego Bengalu. Historia mówi, że lokalny indyjski król Danujmadhob Doshoroth Dev założył stolicę Suvarnagram w tym miejscu w XIII wieku n.e. Sonargaon był jednym z centrów administracyjnych niezależnego Sułtanatu Bengalu aż do 1610 roku czyli czasów jego okupacji przez Mogołów (muzułmańskich władców Indii Północnych pochodzenia turecko-mongolskiego).

Continue reading „Sonargaon + replika pałacu Taj Mahal – intrygujące oblicze Bangladeszu”

Cristo Redentor – jak to zrobić bez tłumów? Co włączyć do zwiedzania?

Nie ma co ukrywać, że każdy podróżujący do Rio de Janeiro ma na swojej liście ”must-see” to miejsce. Pomnik Cristo Redentor niemal zawsze przeżywa ”oblężenie”, stąd też nie spodziewaliśmy się, że uda nam się dotrzeć tam przed resztą turystów i mieć ‘’Jezusa’’ tylko dla siebie. Ale jednak udało się – i to w szczycie sezonu (byliśmy tam w styczniu 2019). Wszelkie wskazówki znajdziecie w tym wpisie, jak i propozycje co możecie jeszcze włączyć do planu zwiedzania tego samego dnia.

Continue reading „Cristo Redentor – jak to zrobić bez tłumów? Co włączyć do zwiedzania?”

5-dniowy pobyt w dżungli z Mentawajami

Jeśli chcielibyście przeżyć niezwykłą przygodę mieszkając w dżungli w domu prawdziwych szamanów i ich rodzin, z dala od cywilizacji, zasięgu komórkowego i internetowego, poczuć co to znaczy trekking przez prawdziwą dżunglę (gdzie błoto do kolan  w wielu miejscach nie opuszcza Was na krok), oraz poznać lokalną żywą kulturę i ich sposób życia w zgodzie z naturą, polecamy wybranie się do plemion Mentawai, ludzi z charakterystycznymi symetrycznymi tatuażami na całym ciele dla współczesnego człowieka wyglądającymi autentycznie jak wyjęci z jakiegoś filmu 😀 Jeśli chcielibyście się tam wybrać na własną rękę, bez przewodnika, szczerze odradzamy ze względu na to, że jest to nielegalne, a każdy turysta musi być na miejscu zarejestrowany na policji przez swojego lokalnego przewodnika. Poza tym nie dostaniecie się do domów Mentawajów bez 1,5/2-godzinnej przeprawy łódką, którą przewodnik musi wcześniej załatwić. Takiej łódki z nikim z lokalnych ludzi nie załatwicie, bo w dżungli nie ma zasięgu, a na samej wyspie Siberut, gdzie trzeba dostać się promem z portu Padang na indonezyjskiej Sumatrze zasięg komórkowy jest tylko w okolicy portu. Kierując się już w stronę wioski zanika, a w dżungli to już po ptokach. Szczegółowe info jak wyglądał nasz 5-dniowy pobyt u Mentawajów z podziałem na dni i rekomendacjami w poniższym wpisie.

Continue reading „5-dniowy pobyt w dżungli z Mentawajami”

Brazylijskie Cataratas do Iguacu i Park Ptaków do ogarnięcia w 1 dzień

Wodospady Iguacu chodziły za nami bardzo długo, więc kiedy w końcu dołapaliśmy bilet w dobrej cenie z Europy do Rio de Janeiro, wiedzieliśmy, że musimy tam dojechać w trakcie tej samej podróży choćby nie wiem co! Załatwiliśmy bilety lokalnymi liniami lotniczymi (GOL) z przesiadką w Sao Paulo i niebawem dotarliśmy do Foz do Iguacu, miasta po stronie brazylijskiej, które jest słynną bazą wypadową na niesamowite wodospady znane na całym świecie. Brazylia ma po swojej stronie tylko 20% ogromnego terenu wodospadów, ale szczyci się lepszymi widokami panoramicznymi, i co istotne: zwiedzić ten teren można w 2-3h na spokojnie bez stresu. Ta opcja była stworzona dla nas ze względu na ograniczenie czasowe, a przy okazji mogliśmy wybrać się do położonego po przeciwległej stronie ulicy Parque das Aves (Parku Ptaków). Stwierdziliśmy, że część argentyńską wodospadów zwiedzimy kiedyś jak już wybierzemy się na tripa po Argentynie (na tę część wodospadów trzeba zarezerwować cały dzień od A do Z).

Continue reading „Brazylijskie Cataratas do Iguacu i Park Ptaków do ogarnięcia w 1 dzień”

Śledź naszą 3-miesięczną podróż po 8 krajach – gdzie teraz buszujemy?

Właśnie pakujemy plecaki i wyruszamy w kolejną dłuższą podróż! Jupii! Tym razem nie jedziemy na pół roku, ale na 3 miesiące  Nasz pierwszy kierunek to Paryż, z którego mamy lot do Rio de Janeiro, potem śmigniemy na wodospady Iguacu, po czym przemieścimy się do Boliwii (ten kraj to nasze marzenie od dawna!). Nie zabraknie relacji z najwyżej położonych miast świata oraz z niezwykłej boliwijskiej solnej pustyni, Salar de Uyuni, położonej na wysokości ponad 3600m npm. Po Boliwii ogółem przemieszczać się będziemy autobusami z tzw. camas /semi-camas (łóżkami/pół-łóżkami), żeby nie tracić czasu na przemieszczanie się w ciągu dnia. Potem wstąpimy do gorącego Rio de Janeiro na kilka dni ! 😀 Będzie się działo!

Continue reading „Śledź naszą 3-miesięczną podróż po 8 krajach – gdzie teraz buszujemy?”

Most Cau Vang – nowa atrakcja Wietnamu już dostępna

Fantasy Parki wyrastają jak grzyby po deszczu w coraz bardziej turystycznym Wietnamie. Ogólnie nie znosimy miejsc tego typu no chyba, że w ich sąsiedztwie cos wybornie nas zaskoczy. Parki rozrywki pod nazwą Sun World to kompleksy, które już wybudowano i rozbudowuje się nadal m.in. w Da Nang, Ha Long City, na wyspie Phu Quoc, a nawet w Sapa! Kompleks Sun World Ba Na Hills położony w bliskiej odległosci od Da Nang to miejsce, o którym nie miałabym pojęcia, gdyby nie fakt, że aby dostać się do nowej atrakcji Wietnamu, czyli tzw. Golden Bridge (po wietnamsku: Cau Vang) trzeba udać się tak naprawdę do częsci kompleksu Sun World. Niemal całkowicie skresliłabym to miejsce, gdyby nie fakt, że sam most i wyżej położona tzw. Francuska Wioska są zlokalizowane w niesamowitej scenerii z widokami na okalające wzgórza, a Fantasy Park można bardzo łatwo olać udając się na najwyższy punkt wzgórzy Ba Na, gdzie można wyciszyć się zwiedzając przepięknie położone pagody.

Continue reading „Most Cau Vang – nowa atrakcja Wietnamu już dostępna”